Bardzo żałuję, że temat kredytu studenckiego zainteresował mnie dopiero teraz, po skończeniu studiów. Nie wiem czemu, jednak sam mylnie kojarzyłem go z zapomogą dla najbardziej ubogich studentów, a w gronie moich znajomych nikt o nim nie wspominał. Był to temat tabu – zapewne z podobnego powodu. Wiedziałem, że coś takiego istnieje, jednak nawet nie miałem zamiaru trudzić się, aby doczytać o szczegółach. I napiszę to szczerze. Raz, a dobrze. Zjebałem sprawę.

Dlatego nie chcę, żebyście popełnili podobny błąd. Żeby nie było – nie chcę też nikogo namawiać ani zrażać do skorzystania z tej formy dodatkowych pieniędzy. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Ale przeczytajcie artykuł do ostatniego zdania i sami zastanówcie się czy warto, bo koniec końców to tylko wasza decyzja. Ja ze swojej strony gwarantuję kompleksową, pełną wiedzę na ten temat, rozpatrzenie wszystkich za oraz przeciw.

.

Czym właściwie jest kredyt studencki i dlaczego jest wyjątkowy?

Ogólnie rzecz biorąc, kredyt studencki to pożyczka udzielana studentom przez banki komercyjne na bardzo niskim oprocentowaniu, które jest częściowo finansowane przez budżet państwa. Pomimo kilku warunków, jakie należy spełnić w celu dopełnienia wszystkich formalności, jest bardzo rozsądną opcją dla każdego studenta – głównie przez opóźniony czas spłaty i niskie odsetki.

Nie jest to świadczenie jednorazowe, a cykliczne, ratalne – nie dostajesz od razu kilkudziesięciu tysięcy złotych do ręki. To byłoby zbyt piękne. Fundusze wpływają na twoje konto co miesiąc, jak stypendium socjalne lub naukowe. Lub hajs od rodziców.

W naszej mentalności słowo kredyt budzi mieszane uczucia. Strach, zobowiązanie na lata, brak możliwości wydania pieniędzy w rozsądny sposób (bo nas blokuje). Boimy się go i wolimy się wystrzegać każdej jego formy. Każda wzięta pożyczka ciągnie za sobą następną – i wpadamy w karuzelę zadłużenia. I w sumie nie dziwię się temu – sam wychodzę z podobnego założenia i gdybym miał w tej chwili założyć sobie na szyję sznur w postaci kredytu na następnych 30 lat, poważnie bym się nad tym zastanowił.

Z tego właśnie powodu, kredyt studencki jest bardzo, ale to bardzo niedoceniony. Może to wynikać także z niedoinformowania i niedokładnego przemyślenia sprawy. Zwróćcie uwagę na dane z zeszłego roku dotyczące osób, które zdecydowały się na tego typu pomoc:

Rok akademicki 2015/2016 – wszyscy studenci

Ale to jeszcze nic. Bo w powyższym wykresie wzięliśmy pod uwagę wszystkich studentów, którzy także ubiegali się o kredyt w latach poprzednich.

Gdyby jednak spojrzeć na sam rok akademicki 2015/2016 i założyć, że:

– studiowało 1 405 133  osób,
– zawarto 3 869 nowych umów kredytowych,

Mamy proste działanie i otrzymujemy wynik – 0,27%.

Jedna na 360 osób zdecydowała się na skorzystanie z kredytu studenckiego. To mało. Biorąc pod uwagę fakt, że czasami 360 osób to połowa wydziału na uczelni.

.

Co muszę zrobić, żeby dostać kredyt?

Dawniej myślałem, że kryteria są dużo bardziej rygorystyczne, a tu proszę! Nic bardziej mylnego. Przedstawiam wam warunki, które należy spełnić aby móc ubiegać się o kredyt:

.

Kto może ubiegać się o kredyt?

Wszyscy studenci studiów wyższych, uczelni publicznych i niepublicznych, uczący się w trybie stacjonarnym lub niestacjonarnym, którzy rozpoczęli studia przed ukończeniem 25. roku życia. Osobami uprawnionymi do otrzymania kredytu są także studenci studiów doktoranckich oraz kandydaci na studia, z tym że aby podpisać umowę kredytową muszą później potwierdzić w banku status studenta lub doktoranta.

Kryterium dochodowe

Najważniejsza sprawa. W zamyśle program ma wspierać mniej zamożne rodziny, jednak próg zarobkowy nie jest aż tak wysoki i wynosi on 2 500 zł w przeliczeniu na jednego członka rodziny. Tak więc jeżeli masz brata lub siostrę, a twoi rodzice zarabiają w sumie mniej niż 10 000 zł miesięcznie, możesz spokojnie ubiegać się o kredyt.

Poręczyciele

Prosta sprawa. Musisz mieć kogoś, kto w razie niestabilności twoich finansów pomoże ci ze spłatą kredytu. Najczęściej wybiera się do tego rodziców lub dziadków, jeśli tylko ci mają zdolności kredytowe. Dodatkowo mamy możliwość uzyskania poręczenia od Banku Gospodarstwa Krajowego lub Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (jeśli pochodzimy ze wsi).

.

Składanie wniosku o kredyt studencki – krok po kroku

Jeśli tylko spełniasz powyższe warunki, sytuacja staje się jasna i przejrzysta. Możesz ubiegać się o kredyt i pozostaje ci tylko załatwienie kilku formalności.

 1. Wniosek o przyznanie kredytu można składać w okresie od 15 sierpnia do 31 października (stan na 2016 rok, zobaczymy jak będzie w przyszłym).

2. Ubieganie się o kredyt jest możliwe tylko w niektórych bankach komercyjnych. Konkretnie – czterech. Dobrze wiemy, który najlepiej wybrać.

Wszystkie formularze i zaświadczenia bierzesz bezpośrednio z oddziału wybranego banku.

3. Wypełniasz wniosek w terminie i dołączasz do niego zaświadczenie z uczelni o odbywaniu studiów albo o dostaniu się na studia. Pamiętaj także o dokumentach wymaganych do celów poręczenia kredytu oraz zaświadczeniu o dochodach w rodzinie. Jest trochę tych papierów, ale jesteśmy pochłonięci przez biurokrację – więc trzeba.

4. We wniosku zaznaczasz jaka miesięczna rata kredytu oraz jego całkowita kwota cię interesuje.

  • 600 zł – rata podstawowa
  • 800 zł albo 1000 zł – rata podwyższona
  • 400 zł – rata obniżona

5. Czekasz, czekasz, czekasz. W tym czasie oglądasz sobie seriale na Netflixie, imprezujesz lub – co gorsza – uczysz się! Do 20 listopada bank ocenia wszystkie dokumenty oraz sprawdza zabezpieczenia spłaty kredytu.

6. W przypadku decyzji pozytywnej – masz czas do 31 grudnia na podpisanie umowy kredytu. W razie odmowy, bank może zaproponować ci niższą ratę. Jeżeli tak się nie stanie, do 30 listopada można składać jeszcze wnioski w innych bankach.

.

Kiedy będę dostawał pieniądze i do kiedy muszę spłacić kredyt?

Otrzymywanie pieniędzy

1. Pieniążki dostajesz tylko wtedy, gdy studiujesz. Kredyt udzielany jest na okres studiów i wypłacany maksymalnie przez okres 6 lat (można raz nie zdać – pomyśleli!). W przypadku doktorantów – przez okres 4 lat.

2. Transze wypłacane są przez 10 miesięcy w roku akademickim. W lipcu i sierpniu jesteś biedniejszy.

3. W trakcie trwania umowy możesz złożyć w banku wniosek o zmianę wysokości miesięcznej raty kredytu. Jakby było ci mało.

Twoje obowiązki

Jesteś trochę jak więzień odbywający karę aresztu domowego. Ma on wszczepiony chip, który daje znak policji gdy oddali się od miejsca skazania.

1. Jesteś obserwowany. Do czasu ukończenia studiów, w terminach od 31 października do 31 marca musisz chodzić do banku i pokazywać pracownikom ważną legitymację studencką.

2. Musisz informować bank o każdym zdarzeniu, które potencjalnie mogłoby wpłynąć na kredyt – głównie wydłużenie okresu, na jaki został udzielony. Jeśli nie uda ci się zaliczyć semestru, weźmiesz na studiach urlop czy też zrezygnujesz z dalszej nauki – powiadamiasz ich o tym. Trzeba być fair.

Kiedy trzeba spłacić ten kredyt? Ile będę musiał oddać?

Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego ten kredyt jest chyba najkorzystniejszym ze wszystkich, koniecznie przeczytajcie poniższe informacje. Bo wiecie, łatwo jest mówić o pożyczaniu, gorzej z oddawaniem.

1. Przez okres studiów niczym się nie przejmujesz. Dostajesz pieniążki do ręki, stawiasz się na widzeniu w banku, pokazujesz legitymację. Wszystko jest dobrze.

2. Kończysz studia. Masz jeszcze dwa lata luzu. No wiesz. Dostajesz do ręki dyplom, znajdujesz pracę, masz dwa lata na rozwój zawodowy, awansy i zdobywanie doświadczenia. Nie ma powodów do obaw.

3. Po dwóch latach zaczynasz spłacać kredyt. Ale nie całość od razu. Nie musisz także oddawać miesięcznie tyle, ile kiedyś brałeś od banku.

Jeżeli kredyt obowiązywał przez 5 lat studiów (50 rat), na spłatę masz dwa razy tyle czasu (w tym wypadku 100 rat). Mało tego – odsetki naliczane są dopiero po dwóch latach. Dokładnie wtedy, kiedy zaczynasz spłacać kredyt.

I wiecie, ile wynosi wartość odsetek? 0,875%! 

W prostym przybliżeniu i używając szybkich obliczeń załóżmy, że pożyczyłeś od banku 50 000 zł. 50 miesięcznych rat po 1000 zł.

Zakładając, że stopa procentowa nie ulegnie zmianie – musisz oddać około 52 200 zł. Spłacając to w 100 malejących, miesięcznych ratach, zaczynając od 522 zł, a kończąc na 500 zł.

Czy mogę liczyć na jakieś bonusy?

1. Możesz poprosić o zmniejszenie wysokości raty spłaty kredytu, jeśli tylko dobrze to umotywujesz.

2. Możesz zawiesić spłatę kredytu i odsetek na okres maksymalnie 12 miesięcy.

3. Będąc w gronie 5% najlepszych absolwentów uczelni wyższej, możesz ubiegać się o umorzenie 20% wartości kredytu.

.

Podsumowanie

Osobiście żałuję, że o kredycie studenckim dowiedziałem się dopiero teraz. Za późno. I szczerze powiedziawszy, gdybym tylko mógł cofnąć się o kilka lat, nie zawahałbym się o niego ubiegać. I nie musi tutaj wcale chodzić o trudną sytuację materialną w rodzinie studenta (choć wtedy dodatkowa pomoc jest na wagę złota).

Tylko pomyślcie – nawet gdy waszymi sponsorami ciągle pozostają rodzice, pieniądze otrzymywane w ramach kredytu można odkładać na jakiejś lokacie i tym samym je pomnażać. Więc zastanówcie się i samemu podejmijcie decyzję.

No i koniecznie napiszcie w komentarzu, co o tym sądzicie.

 

  • Patrycja

    A co ze stypendium? Kredyt ma wpływ na otrzymanie stypendium i odwrotnie?

    • Hej.
      Dzięki za pytanie – sprawa ważna, a ja zapomniałem o niej wspomnieć. 🙂
      Te dwie rzeczy nie wykluczają się wzajemnie. Można śmiało pobierać i to i to równocześnie.
      Stypendia oraz kredyty studenckie są zwolnione z podatku dochodowego – jest to tak zwany dochód utracony. Z tego względu, przez pobieranie stypendiów albo kredytu nie zwiększa się dochód w rodzinie. To coś bardziej jak zapomoga.

  • Jakub

    Ja akurat wiedziałem o istnieniu tego kredytu, ale no właśnie jestem osobą która nie robi sobie zadłużeń. W sumie jest to bardo dobry pomysł z tą lokatą, wszak jest to inwestycja długotrwała. Również można go wykorzystać jako wsparcie finansowe na Erasmusie czy jako kapitał w działalności gospodarczej 😀

    • Teoretycznie ja też wiedziałem, ale tylko w stopniu „jest coś takiego jak kredyt studencki, ale zwykle biorą go ci, którzy po prostu nie mogą sobie pozwolić na utrzymanie ze strony rodziców”, więc nie interesowałem się tym za bardzo.
      Sposobów na wykorzystanie czy pomnożenie go jest wiele, a oprocentowanie niskie. Myślałem też o wkładzie własnym do mieszkania, ale dorzucanie do tego pieniędzy pochodzacych z kredytu (czyli musisz go spłacać) jest raczej słabą opcją. 😀
      Niemniej jednak – i tak żałuję.

  • Pat

    Oj dla mnie też za późno, kończę studia w marcu. Szkoda.

  • ponkey

    powiem tyle – biere!

    • No i taki konkret to mi się podoba. Jak nie wydasz, to wrzucaj na lokatę – oprocentowanie wyższe niż to z kredytu. 🙂