Jest poniedziałek. Albo poranek każdego innego dnia. Zwleczenie się z łózka wydaje się być nieosiągalną czynnością, nie mówiąc już o zebraniu się na uczelnię i pójściu na zajęcia. Poprzedniego dnia położyliśmy się zbyt późno (jak zawsze) i przez to teraz jesteśmy chodzącymi zwłokami. Po co więc iść na półtoragodzinny wykład, skoro doskonale wiemy, że i tak nic z niego nie wyniesiemy?

Czasami warto. Ja wiem, że są one nieobowiązkowe, ale to jakieś takie cholerne zrządzenie losu. Akurat jak nas nie ma – wykładowca puszcza po sali listę obecności. Akurat wtedy, gdy zostajemy w domu – podczas zajęć omawiane są zagadnienia, które pojawią się na egzaminie. Niektórzy mówią nawet, że czasami niektóre wykłady bywają bardzo interesujące!

Szczerze powiedziawszy, jeśli wchodzimy do sali z negatywnym nastawieniem, to serio – lepiej zostać w domu. Kiedy jednak chcemy i wiemy, że nie będzie to dla nas katorgą, a słowa prowadzącego naprawdę wyryją nam się w pamięci – warto przemóc się i iść posłuchać. Szczególnie wtedy, gdy weźmiecie sobie do serca poniższe, proste porady. Zwyczajne, ale bardzo efektywne.

Bo jeśli już coś robimy, róbmy to porządnie.

.

Przed wykładem

Zrób research!

Dobrze by było, gdybyś przyszedł na wykład w miarę przygotowany. Chodzi o szybkie sprawdzenie tego, o czym mówiliście na ostatnich zajęciach i nawet pobieżne przejrzenie i przeczytanie notatek. Każdy kolejny omawiany temat jest zawsze powiązany z poprzednim, więc będąc zorientowanym w ostatnim dziale, będzie łatwiej ci zrozumieć następny.

Wiem, że czasami może to być bezcelowe, ale w wielu sytuacjach może pomóc w lepszym ogarnięciu słów wykładowcy.

Zadbaj o samopoczucie

Jeśli nie czujesz się na siłach – jesteś chory, za dużo wypiłeś ostatniej nocy czy zwyczajnie nie masz na to ochoty – nic na siłę. Zostań w domu i postaraj się później zdobyć notatki na własną rękę. Czasami naprawdę lepiej jest przyłożyć się do czegoś samemu, w domowym zaciszu, niż wmuszać w siebie wybranie się na uczelnię.

Jeśli ci się nie chce (z jakiegokolwiek powodu) i dobrze wiesz, że i tak nic ci to nie da – zostań w domu.

.

Na wykładzie

Odpowiednie miejsce

Aż chce się stwierdzić, że studenta można poznać po zajmowanym miejscu na sali wykładowej. O tych siedzących na samych tyłach można powiedzieć, że to śmietanka na kawie całej grupy, lubiąca przeszkadzać i niezainteresowana tym, co aktualnie jest omawiane. Jednym słowem – ludzie, którzy przyszli, by pogadać sobie ze znajomymi i mają wszystko w dupie. Ci w środku zdają się być neutralni, zaś z przodu siedzą kujony. Żeby nie było – nigdy personalnie nie użyłbym tego stwierdzenia – to oni są zawsze najbardziej zorientowani w treści wykładu i jeśli kiedyś będziesz potrzebował dobrych notatek czy wytłumaczenia tematu – zwrócisz się do kogoś z nich.

Wniosek jest prosty – jeśli chcesz zrozumieć więcej, siadaj w pierwszych rzędach auli. Chcesz wiedzieć dlaczego?

  • Nie jesteś rozpraszany przez niezainteresowanych wykładem siedzących z tyłu.
  • Dociera do ciebie więcej słów z ust wykładowcy.
  • Jesteś zauważony przez prowadzącego, przez co czasami możesz liczyć na rozpoznanie i ułatwienie w przypadku ustnego egzaminu (ci, którzy chodzą, zawsze mają z tego powodu jakieś korzyści).

.

Nagrywaj wykłady!

Teoretycznie istnieje coś takiego jak prawa autorskie i niektórzy wykładowcy mówią kategoryczne nie nagrywaniu ich wykładów, jednak większość jest do tego pozytywnie nastawiona. Albo wcale nie musi o tym wiedzieć – w końcu robimy to tylko dla siebie.

Nieczęsto widzi się studentów korzystających na zajęciach z dyktafonów. A przecież wystarczy go jedynie włączyć i słuchać – nic poza tym. Tak czy owak – mamy możliwość zapisania całego wykładu w formie prostej ścieżki dźwiękowej. Możemy do niego zawsze wrócić przed sesją lub zaraz po wykładzie w celu zrobienia jakichś bardziej przejrzystych notatek. To spore udogodnienie i powinniśmy je wykorzystać. Zdecydowanie.

.

System robienia notatek

Każdy doskonale wie o tym w jaki sposób powinien notować na zajęciach – biorąc pod uwagę szybkość wypowiadania słów przez wykładowcę oraz własną umiejętność prędkiego pisania. To wszystko jest ze sobą ściśle powiązane i sami powinniśmy wpaść na jednolity system, który na danym przedmiocie okaże się najlepszy. Nie ma tutaj utartego schematu, którego musimy się kurczowo trzymać.

Jedno jest pewne – jeśli chcemy wynieść z wykładu jakąś pożyteczną wiedzę, powinniśmy notować. Nawet jeśli wiemy, że i tak dostaniemy od kogoś notatki czy cały wykład się nagrywa. Powód jest jeden, prosty – pisząc, utrwalamy to, co właśnie usłyszeliśmy. Nie wiem czy też tak macie, ale nawet po samodzielnym napisaniu ściąg stwierdzamy nagle, że wszystko umiemy. Bo przeczytaliśmy, zanotowaliśmy i zapamiętaliśmy.

Jeśli miałbym doradzić coś, co generalizując można podporządkować do większości wykładów:

  • Nigdy nie pisz wszystkiego, co usłyszysz. Skup się na wypunktowaniu najważniejszych informacji, a następnie rozwinięciu ich.
  • Notuj zawsze i wszędzie, a zwiększysz swojego skilla w wychwytywaniu tego, co powinno być zanotowane.
  • Zastanów się, czy nie warto robić notatek na brudno na zajęciach, a następnie na spokojnie przepisywać je w domu.
  • Jeśli jesteś na wykładzie na którym nie ma wielu wykresów, rysunków i tabelek, spróbuj notować na laptopie – będzie szybciej niż ręcznie.
  • Opracuj swój własny system – jeśli lubisz podkreślenia, kolory i różne wariacje czcionek – nic nie stoi na przeszkodzie by ich użyć.

Notatki mają służyć przede wszystkim tobie.

.

Zadawaj pytania

Domyślam się, że większość zawsze boi się o coś zapytać. A wykładowca zawsze kończy wykład tymi magicznymi słowami: „Czy są jakieś pytania?” albo „Czy mam coś wyjaśnić?”. I wtedy panuje grobowa cisza – każdy milczy, żeby nie wyjść na prymusa. I kilka dni/tygodni/miesięcy później, kiedy przychodzi kolokwium, nikt nie wie jak omówić jakieś zagadnienie czy rozwiązać zadanie z jednego prostego powodu – wtedy, dawniej, nie zapytał i nie wyjaśnił sytuacji.

Zresztą, jakby coś – zostań po zajęciach. Omawianie konkretnego tematu wcale nie musi kończyć się po regulaminowym czasie. Jeśli tylko jesteś zainteresowany, oczywiście.

.

Poza zajęciami

Znajomi

Są wartościowi, gdyż zawsze możecie podzielić się notatkami (czasem mogłeś coś pominąć), omówić jakiś temat czy wspólnie zapytać o coś wykładowcę. W kupie siła.

.

Odpowiednie przedmioty

Jeśli mamy możliwość wcześniejszego wybrania przedmiotów na które w danym semestrze będziemy uczęszczać – wybierajmy mądrze. To taki trochę dupochron, dzięki któremu możemy dmuchać na zimne. Gdy możemy – wybierzmy zajęcia, które mogą nas potencjalnie zainteresować i z których łatwiej będzie dostać lepszą ocenę.

 

 

Skomentuj

2 komentarzy do "Zwykłe czynności, dzięki którym wyniesiesz więcej informacji z wykładów"

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Kasia Zembrowska

Ostatni punkt powinien być mottem uczelni wyższych – np. na Warszawskim są OGUNy (przedmioty ogólnouniwersyteckie) i niby mają pomagać nam w rozwijaniu zainteresowań. W praktyce to wygląda tak, że program studiów zakłada OGUNy tylko o konkretnych właściwościach (u mnie to musi być wykład, 3 ECTS, zakończony egzaminem), przez co odpada mi 75% oferty i nie mam szans na cokolwiek interesującego, bo zwyczajnie „nie pasuje mi do programu” 🙁
Jak żyć? 😀

A tekst w punkt – jako kujonka potwierdzam xd

wpDiscuz