Najlepiej by było, gdyby ich nie było. Ale tak się nie da. My, studenci, musimy zaliczać aby przeżyć. Żeby utrzymać się w grze, której akcja rozgrywa się na uczelni. Żeby przejść do następnego levelu o zdecydowanie wyższym stopniu trudności niż poprzedni i na samym końcu zdobyć osiągnięcie zwane tytułem magistra.

Egzaminy nam to utrudniają. To one są naszymi punktami kontrolnymi, które musimy pokonywać w trakcie naszej podróży przez zakamarki uniwersytetów. Oceny z zaliczeń i punkty ECTS są naszymi pokemonami, których musimy nałapać jak najwięcej. Niekiedy bywa trudno, ale Pokedex musi być pełny.

Dobrze wiem jak się czujemy podczas egzaminów i w trakcie sesji. Jeśli ty o tym nie wiesz, polecam przekierować się do tego artykułu. Może mamy ze sobą coś wspólnego.

Wszyscy przez to przechodziliśmy. Czasami uczymy się przez kilka dni i nocy z rzędu – w dniu ostatecznego wyzwania nie pamiętamy nic. Koledzy stojący w grupkach przed salą robią ostatnie powtórki, dyskutując na tematy, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Chcemy jednak wyłapać od nich jak najwięcej słów, które mogłyby nam się potencjalnie przydać za parę minut. Nasz niepokój rośnie do granic możliwości. Wchodzimy do sali. Nie ma już odwrotu.

Napiszcie, czy kiedykolwiek mieliście podobne myśli lub sytuacje.

.

1. Czy tylko ja uważam, że to cholernie trudne?

giphy

W sumie to każdy tak myśli, jeśli jest to naprawdę ciężkie pytanie. Albo gdy jest wytrzaśnięte właściwie z dupy i nikt o nim nigdy nie słyszał. Ale wykładowcy uwielbiają płatać nam takie figle – szczególnie wtedy, gdy zależy od tego nasze być albo nie być.

.

2. Które miejsce zająć?

Bo dobrze wiemy, że czasami ma to ogromne znaczenie. Ale z drugiej strony, jeśli chcemy ściągać, musimy też mieć szczęście. Jedno jest pewne – wykładowca zawsze będzie się kręcił obok miejsca, które my zajęliśmy.

.

3. Może na następnej stronie będą łatwiejsze pytania?

Na pierwsze nie znasz odpowiedzi, z drugim również nie jest łatwo. Odwracasz więc kartkę na drugą stronę z nadzieją, że znajdziesz tam polecenia, które bez trudu wykonasz.

.

4. Cholera, wszystkie są trudne.

A jednak na drugiej stronie nie ma zadań, które nie sprawiłyby ci żadnych trudności. I teraz pytanie – w co włożyć ręce? Za co się zabrać, skoro czasu coraz mniej, a ty ciągle jesteś głęboko w tyle?

.

5. Dobra, to już muszę zrobić.

W końcu znajdujesz to jedno jedyne pytanie na które znasz odpowiedź. Musisz je zrobić – to twoja ostatnia nadzieja.

.

6. Napiszę co bądź, żeby tylko nie było, że oddaję czystą kartkę.

Jeśli nie masz już siły i pogodziłeś się z tym, że nie zdasz, próbujesz wszystkiego. Chcesz napisać cokolwiek, co tylko wiesz na dany temat. Nie po to, żeby mieć nadzieję, że zdasz. Po to, aby nie ośmieszyć się przed resztą grupy gdy zobaczą, że oddajesz pustą kartkę.

.

7. Z tego będę miał 3 punkty, z tego 4. Potrzebuję jeszcze dwóch.

jack-black-counting

Liczenie punktów potrzebnych do zdania egzaminu czasami zajmuje nam więcej czasu niż myślenie o pytaniach, na które musimy odpowiedzieć. Zakładamy najkorzystniejsze scenariusze, jak i te najmniej prawdopodobne. Wtedy dobrze wiemy, ile brakuje nam do trójki i ile procent musimy wyciągnąć z innych zadań. Dedukcja!

.

8. Czy to pytanie jest dobrze sformułowane?

Czasami dobrze, czasami źle. Niekiedy może być nawet wyjątkowo podchwytliwe. Wiele jednak zależy tutaj od twojego przygotowania się do egzaminu.

.

9. Patrzeć w dół, czy do góry?

Rozglądasz się wokół i widzisz wszystkich studentów wpatrzonych w kartki leżące przed nimi. Piszą. Skupieni. I w twojej głowie pojawia się teraz pytanie – patrzeć na wykładowcę, na innych, przed siebie czy może zawiesić wzrok na kartkach rozrzuconych przed sobą?

.

Budzę się codziennie i za każdym jednym razem myślę sobie: dzisiaj będę produktywny, dzisiaj coś zrobię.Po chwili ten…

Posted by bardzo kulturalnie on Saturday, November 19, 2016

.

10. Tego zdecydowanie nie było na zajęciach.

A tu jednak zaskoczenie – na teście to zagadnienie się pojawiło. Ale wykłócanie się zwykle nic nie daje – wykładowca i tak stwierdzi, że ten temat był poruszany wielokrotnie w książce i należało się z nim oswoić.

.

11. W końcu coś, na co umiem odpowiedzieć.

Wertując kolejne pytania w końcu znajdujemy pytanie, na które potrafimy udzielić wyczerpującej odpowiedzi. Pytanie tylko – czy to wystarczy?

.

12. A mówił, że tego pytania na pewno nie będzie.

you-liar

Ta sytuacja jest nawet gorsza niż fakt, że czegoś nie było na zajęciach. Czasami doświadczamy stanu, kiedy wykładowca podkreśla, że danego tematu na pewno nie będzie na egzaminie. Pomijamy go więc w trakcie nauki, a potem i tak spotykamy się z nim na zaliczeniu. Pech.

.

13. No nic, będę strzelał.

Jeśli mamy przed sobą test wyboru, czasem nie pozostaje nic innego, jak tylko strzelać. Bo nie można zostawić pustego pola – każdy punkt jest na wagę złota, a ich suma może sprawić, że może nam się poszczęścić.

.

14. Dobra, to pytanie zostawię na później.

Zaczynasz od łatwiejszych pewniaków, zostawiając trudniejsze pytanie na później. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy nawet wykonanie wszystkich prostszych zadań nie gwarantuje ci zdania egzaminu. I wtedy, gdy po pominięciu jednego z pytań, pomijasz też kolejne. I następne. I jeszcze jedno.

.

15. Skąd oni to wszystko wiedzą?!

oh-no

To naprawdę deprymujące. Kiedy patrzysz na swoich towarzyszy w boju i oni doskonale wiedzą jak odpowiedzieć na konkretne pytania. Skąd mają taką wiedzę? Od kogo brali notatki? Przecież tego nawet nie było na wykładach, więc gdzie oni znaleźli takie informacje?!

.

16. Co się stanie, gdy wypisze mi się długopis?

Wziąłeś ich ze sobą 3, tak dla pewności. Ale czasem trzeba pomyśleć o tym, ze nawet ta trójka może przestać pisać i wtedy nie będziesz miał okazji niczego napisać. Nic, tylko się pociąć i pisać własną krwią.

.

17. Czemu on stoi koło mnie? Wkurza mnie to.

Sala może być bardzo duża, jednak istnieje pewna zależność, która decyduje o twoim sukcesie w ściąganiu. Jeśli chcesz korzystać z pomocy naukowych – wykładowca zawsze będzie kręcił się obok miejsca, które wybierzesz. Ba, nawet gdy będziesz chciał sięskupić – ten stanie ci za plecami i będzie ci chuchał na kark. Albo stukał obcasami, przemierzając całą salę jakby nie mógł usiedzieć na miejscu.

.

18. Po co im te dodatkowe kartki?

Kolejna demotywująca rzecz. Ty usilnie próbujesz napisać chociażby 2 zdania na jakiś temat, a kolega z ławki prosi prowadzącego o kolejną kartkę, bo na tej już nic nie zmieści. Albo pyta o to, czy może się schylić i wyjąć ją z plecaka, bo przecież mógłby za to wylecieć z sali.

.

19. Zostały tylko dwie minuty?

raw

Kilka minut przed końcem zawsze docierają do ciebie myśli, które mogą się przydać. To nie jest tak, że zostawiasz wszystko na ostatnią chwilę. To po prostu jakieś olśnienie, które później zmusza cię do szybkiego bazgrolenia po kartce, byle tylko wyrobić się z czasem.

.

20. Ciekawe kiedy poprawka?

No właśnie – oto jest pytanie. Jeśli przekreślasz siebie już na samym początku, zaczynasz o tym myśleć. I z wyrazem twarzy „bitch, please” wstajesz, pytając prowadzącego o drugi termin. Podobnie jak koledzy obok, którzy załapali aluzję.

.

21. Hej, pamiętam w którym to było miejscu w książce.

Jesteś wzrokowcem. Wiesz, że dane zagadnienie było dokładnie opisane w konkretnym rozdziale, na dole strony, z kolorową ilustracją i przykuwającym uwagę wykresem. Ale za nic w świecie nie możesz sobie przypomnieć treści. Przechodzisz więc do następnego pytania.

.

22. Nie mogę wyjść jako pierwszy.

Jest jakiś taki nieokreślony strach przed wyjściem jako pierwszy z egzaminu. Bo może się zdarzyć, że wykładowca akurat wtedy podpowie coś innym, da jakąś sugestię, czy też nagle zacznie sprawdzać twoją pracę i wymawiając na forum całego roku twoje nazwisko stwierdzi, że egzamin jest beznadziejnie napisany. Jako przestrogę dla innych.

.

23. Jak to na drugiej stronie też są pytania?!

surprised

Pięć minut do końca, dlatego wykładowca stwierdza łaskawie: „Pamiętajcie o tych dwudziestu zadankach na odwrocie kartki”. Panika. Strach.
Chyba każdy z nas potrafi się już przed tym zabezpieczyć. Ale to tylko dlatego, że kiedyś mogła nas spotkać sytuacja z takiej właśnie serii.

.

24. O, dał te same pytania co w zeszłym roku.

Sprawdzasz czy wszystkie pytania aby na pewno są takie same jak dla poprzednich roczników, po czym wymieniasz porozumiewawcze spojrzenie z najbliższymi kolegami i koleżankami, z trudem powstrzymując szyderczy uśmiech. Nie możesz dać po sobie niczego poznać.

.

25. Będę lał wodę, może podciągnie na 3.

Kiedy wszelka nadzieja zawodzi, zawsze możemy zdecydować się na pisanie wszystkiego co wiemy o danym przedmiocie. Nie na temat. Byleby zapełnić puste miejsca na kartce. Może się uda.

  • jaladreips

    Hm. Jakoś na 3 roku standardem stały się u mnie kolokwia po 4h (rekord to 7h) i egzaminy ustne po 2h. Od tamtej pory tylko raz widziałem typowe skurwysyństwo wykładowcy, czyli zmianę formy zaliczenia na samym zaliczeniu – miał być test, wyszły zadania. W innych przypadkach poziom trudności jest bardzo wysoki, bo materiał jest taki, jaki jest, ale prowadzący są zawsze fair (dopóki ich się nie wkurzy) i można winić jedynie siebie (za nienauczenie się albo za wybór studiów).

    Rzeczy w stylu „każdy punkt się liczy” były typowe na początku, kiedy były przedmioty typowo segregujące i odsiewające (do teraz nie wiem po co komu geometria wykreślna czy rysunek techniczny). Jak się przez to przejdzie, to później po prostu umiesz albo nie.

    • Pytak

      Straszne 🙁 jaki kierunek?