Czy wódka może smakować?

Czy wódka może smakować?

18 listopada 2016 0 komentarz

W Polsce mamy co najmniej kilkanaście milionów osób zajmujących się wódką od strony praktycznej. I nie ulega to wątpliwości. Gdyby także spojrzeć dokładniej na odbiorców mojego bloga – czyli studentów – grono ekspertów regularnie spożywających mocniejsze trunki mogłoby być niemal stuprocentowe. I nie ma w tym nic dziwnego – wódka towarzyszy nam, Polakom, od zawsze. Przez fakt, że była z nami przez przeszło 600 lat naszej historii, nie jest jakimś tam zwyczajnym, nic nieznaczącym trunkiem. Jest stylem życia. Czymś, co określa naszą przynależność do jednego narodu, utrwala naszą tożsamość i decyduje o sławie społeczeństwa na arenie międzynarodowej. Jak wino dla Francuza. Jak Mercedes dla Niemca.

I dlatego chciałem podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na ten temat. W połączeniu z relacją z degustacji wódki. Tak – uświadomiono mnie, że wódkę można degustować i wódka może człowiekowi smakować.
Nic dziwnego, prawda?

.

Czym jest wódka dla Polaka?

Nie ma w Polsce osoby, która nie znałaby smaku wódki. Oczywiście wśród osób pełnoletnich albo tych zaraz przed osiemnastką, którzy widząc rodziców, wujków i dziadków na imieninach stwierdzają, że kiedyś zwyczajnie muszą jej skosztować. Oddać się jej w pełni, wrzucając się tym samym w ramy pełnoprawnego, typowego Polaka. Tak, moi drodzy – to nie wiek określa naszą przynależność do osób dorosłych, ale fakt, czy piliśmy już wódkę. I jeśli tak, to z kim.

Aby w pełni zrozumieć fakt, jak wiele znaczy dla nas wódka, wystarczy spojrzeć na opinie naszych rodaków na jej temat. Co by nie powiedzieć – są konkretne. Nic dodać, nic ująć.

Polacy plasują narodowy trunek na drugiej pozycji po Papieżu Janie Pawle II, a przed muzyką Fryderyka Chopina.

Wódka nie jest modna, nie jest trendy. Kiedy chcemy wyjść przed kimś na światłych, oczytanych ludzi, zaprosimy go na wino lub poczęstujemy jakimś innym, nieco bardziej wytwornym i dystyngowanym trunkiem. Kiedy jednak chcemy komuś podziękować za coś, co dla nas zrobił, sprawimy mu prezent w postaci szlachetnej czystej. Bo jest to coś, co każdy przyjmie z zadowoleniem.

Wódka to coś więcej niż przelotna moda. To schemat kulturowy. Coś trwalszego niż pomnik ze spiżu Horacego. Jest czymś, czym zdecydowanie najchętniej poczęstujemy obcokrajowca – albo po to, by pochwalić się swoim narodowym produktem, albo po to, by udowodnić, że jesteśmy mistrzami w jego spożywaniu.

Znajdziemy ją w każdym polskim domu i na każdej imprezie rodzinnej. Wesela, urodziny, imieniny, studenckie libacje, ławeczki pod dwudziestoczterogodzinnym monopolowym – będzie tam zawsze.

Wódka zbliża ku sobie skłóconych i zakochanych ludzi, zmusza do dobrej zabawy, rozplątuje język i sprawia, że człowiek czuje się o wiele bardziej śmiały i skory do rozmów. Czasem nawet skłania do dysput filozoficznych, politycznych i religijnych – jednym słowem łączy. Wystarczy spojrzeć na kilka prostych, często spotykanych sytuacji.

cytaty

.

.

.

.

.

.

Wódka jest dla Polaka wszystkim. Serio. Każcie nam pracować przez 12 godzin – nie będzie z tym problemu. Zakażcie spożywania wódki – macie ogólnonarodową rewolucję.

.

Jak stoimy z teorią? Jaka wódka to polska wódka?

Szczerze powiedziawszy – słabo. Pijemy dużo wódki, czasami nawet bez opamiętania i przez to mamy te wszystkie sytuacje, które nigdy nie powinny wystąpić. Ale tu chodzi tylko o picie z głową.

Statystyczny Polak pije dużo wódki, ale mało o niej wie. Samo w sobie jest to ogromnym paradoksem.

To właśnie polski trunek uznawany jest za najbardziej wyrafinowany i szlachetny spośród wszystkich innych. Jego renoma sprawiła, że gdy w 1967 roku zawitał do naszego kraju po raz pierwszy zespół The Rolling Stones, jako zapłatę za koncert muzycy podobno zażyczyli sobie 2 wagony polskiej wódki! Z kolei w 1976 roku wódka Wyborowa serwowana była pasażerom podczas inauguracyjnego lotu ponaddźwiękowego samolotu Concorde.

Dziś polska wódka jest synonimem jakości i jedną z nielicznych polskich marek globalnych, rozpoznawalnych na całym świecie. Ceniona przez koneserów i barmanów, stanowi czołowy polski produkt eksportowy.

Smak wódki zaczyna się na polu, bo polska wódka powstaje wyłącznie z polskich zbóż: żyta pszenicy, pszenżyta, jęczmienia, owsa lub ziemniaków. Od sposobu ich uprawy zależy jakość finalnego produktu, a tu kluczową rolę odgrywa rolnik. Polski rolnik. To on spędza długie godziny na polu przygotowując glebę, dbając o dobre warunki do zasiewu, doglądając wzrostu plonów, by w najlepszym momencie zaplanować żniwa. To wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie w rodzinach, które podtrzymują rolnicze tradycje.

Mamy powody do dumy. I jeśli to właśnie wódka ma być produktem, który ma być naszą krajową marką, tym lepiej dla nas.

.

Czy wódka może smakować?

wodka

Jeszcze jak!

W ostatnią sobotę, podczas Terra Madre Slow Food Festival, uczestniczyłem w degustacji wódki. I szczerze powiedziawszy, odwróciło to o 180 stopni mój sposób postrzegania tego trunku. My – Polacy, zbyt często odbieramy go jako przykrą konieczność. Coś, co trzeba wlać sobie do gardła jak najszybciej i jeszcze prędzej zabić jej smak zimnym pepsi lub świeżym korniszonem. A tymczasem powinniśmy wiedzieć, że „wódka” oraz „smak” połączone w parę wcale nie są oksymoronem, a idealną fuzją.

Maciek Starosolski, Ambasador Polskiej Wódki, miał zaszczyt zaprezentować nam 3 marki, które warto zapamiętać jeśli mówimy o polskiej wódce. Ziemniaczaną Luksusową, pszeniczną Ostoyę oraz żytnią Wyborową – wybór padł właśnie na nie. Do każdej z nich dobrano idealnie pasującą przekąskę – „zagrychę”, przez co mieliśmy okazję sprawdzić, jak tak mocny alkohol zachowa się w połączeniu z kuchnią. I dowiedzieć się, że każda wódka jest inna – w zależności od sposobu jej wytwarzania i surowca, który został użyty do jej wyprodukowania.

sledzik

Takie spotkania to niewątpliwie doskonała okazja do odkrywania na nowo polskiego trunku narodowego, który mimo powszechnej opinii nie jest tylko „płaskim alkoholem”, ale pełnowymiarowym przestrzennym doznaniem smakowym, kryjącym wiele nieodkrytych dotąd tajemnic.

Ale przecież my doskonale o tym wiemy. Wiemy, że do mocnej Wyborowej potrzebujemy jeszcze silniejszego przeciwnika – przykładowo śledzia na pumperniklu, który w połączeniu z nią sprawi, że obydwie rzeczy będą smakować nam jeszcze bardziej.

My, Polacy, znamy te wszystkie sekrety, których ja nauczyłem się dopiero niedawno. Z picia wódki zrobiliśmy swoją sztukę narodową i jesteśmy z tego dumni. Dlatego nie zdziwi nikogo fakt, że w Warszawie powstaje właśnie Muzeum Polskiej Wódki. Miejsce, gdzie możemy znaleźć odpowiedzi na wiele pytań, które mogą nas nurtować.

Bo pomimo tego, że praktykami jesteśmy niezłymi, to w teorii troszeczkę jeszcze odstajemy.

muzeum_polskiej_wodki_logo

Sprawdź także