U wielu z nas studiowanie nierozerwalnie wiąże się z wynajmowaniem mieszkania czy pokoju w akademiku. Czasami możemy pozwolić sobie na to, żeby żyć samemu, jednak większość decyduje się na współdzielenie lokum z innymi. Mieszkanie w kilka osób ma niewątpliwie wiele zalet – w końcu człowiek jest istotą społeczną – jednak czasami trafia nas szlag, gdy nie możemy porozumieć się ze współlokatorami.

Wiecie jak to jest – wy możecie lubić porządek, ktoś odnajduje się tylko w bałaganie. Dostajecie nerwicy, gdy widzicie niepozmywane naczynia, komuś to zupełnie nie przeszkadza. Ale jednak trzeba żyć ze sobą w zgodzie – przynajmniej do końca semestru. Taka sytuacja.

Ten artykuł będzie dotyczył tych złych, najgorszych zachowań osób, z którymi przyszło nam dzielić miejsce zamieszkania. Dajcie znać, czy spotkało was coś z poniżej wymienionych.

.

Muzyka

19-Trying-Fall-Asleep-Night

Pierwsza w nocy. Akurat skończyliście się uczyć na egzamin i na wpół przytomni doczłapaliście do łóżka. Kołdra, poduszka, pozycja embrionalna. Zamykacie oczy.

Ale się nie da, do cholery. Po prostu się nie da. Zza ściany dobiega was stłumione wycie Adele przeplatane co chwila z klubowym umcyk umcyk. Chcecie skupić się tylko na zaśnięciu, ale wasz mózg woli zapamiętywać każde wychwytywane słowo z piosenki.

Niby możesz kupić korki do uszu i mieć to w dupie, ale z drugiej strony możesz przez to przespać budzik. A kolega zza ściany może uczyć się tylko przy muzyce, więc nie chcesz wyjść na chama.

.

Cisza

tumblr_n2j3w2RitZ1sgl0ajo1_500

Dobra, głośna muzyka jest zła, ale wymaganie przez współlokatora bezwzględnej ciszy też jest katorgą. Czasami chce się z kimś zwyczajnie pogadać, a jedyną odpowiedzią jaka otrzymuje się na swoją długą wypowiedź jest lakoniczne „cześć” rzucone niechętnie przez drzwi.

Bo to ten z tych dobrych, którzy przyjechali na studia tylko się uczyć i zrobią ci piekło za głośniejsze kaszlnięcie.

.

Czystość

DirtyDs_LargeWide

Niby kolega/koleżanka jest spoko, super się dogadujecie, jednak jest coś, czego nigdy nie zrozumiesz. Niechęć do czystości. Zastanawiasz się czy to ty posiadasz jakąś superzdolność widzenia syfu wszędzie wokół, czy też wina leży w nim.

Talerze w zlewie powoli zarastają brudem po niedojedzonej pizzy Guseppe odgrzanej uprzednio w mikrofali i zaczynają przypominać płyty winylowe. Kłęby kurzu walają się po podłodze i z każdym twoim ruchem gromadzą się na twoich skarpetkach, które dopiero co prałeś. I tysiące much wylatują z zaschniętej, nieużywanej przez pół roku Yerby Mate, kiedy potrząśniesz dzbaneczkiem (pozdrawiam Paulinę). Albo włosy. Zatykające… Wszystko.

Teoretycznie zwracasz mu uwagę, a on zawsze mówi, że posprząta gdy tylko skończy się uczyć. Koniec końców lądujesz ze szczotką do kibla w ręce i starasz się nie zwymiotować zaglądając do paszczy lwa.

.

Domator

Fat-nerd-at-his-computer-John-Cena-Fitness

Wstajesz sobie rano – on siedzi w pokoju. Z lekko uchylonymi drzwiami, przed komputerem, w samych slipach. Czatuje. Myślisz sobie:

 Pewnie zaraz pójdzie na zajęcia, będę mógł w spokoju zrobić kupę.

Mija godzina. W tym czasie zdążyłeś coś oszamać, umyć się, ubrać, jednak ciągle nie możesz zrobić tej najważniejszej, niezbędnej rzeczy, która zniszczy twój dzień gdy spróbujesz się jej oprzeć. Dobra, idziesz na zajęcia.

Wracasz do domu po czterech godzinach, bo akurat masz okienko. On ciągle tam jest. Czyha na ciebie. W końcu, znudzony czekaniem, wracasz na uczelnię i za potrzebą udajesz się do najmniej uczęszczanej toalety. Gdy jesteś w domu późnym wieczorem zastanawiasz się czy to ty masz złe wyczucie czasu, czy też twój współlokator przez kolejny dzień nie ruszył się z mieszkania ani na krok.

.

Zajmowanie łazienki i kuchni

3FQ3s

Jak tobie się chce, to i jemu. Proste.

Na dodatek nigdy się nie spieszy – w końcu poranny ciąg musi być zachowany. Kibelek, kawka , gazetka, golenie, mycie, znowu kibelek i gazetka, szczotkowanie zębów, jedzenie na kibelku, ponowne szczotkowanie zębów. A, no i jeszcze sprawdzenie aktualności na Fejsie – z tym też trochę schodzi.

.

Kradzież jedzenia

Bad-Roommate-500x3551-500x355

Zasada jest prosta.

Kto wstaje wcześniej, ten ma szansę oszamać żarcie współlokatora. Zostawiłeś sobie te dwie parówki na śniadanie, jednak gdy tylko otwierasz oczy i otwierasz lodówkę, zalewa cię krew. No był głodny, ale ty teraz też jesteś. I musisz przez to iść do sklepu.

Czasami zdarzają się miłe osobniki – wcześniej pytają, czy mogą coś od ciebie wziąć, bo nie chce im się wybrać na zakupy. I nawet odkupują. Po kilku dniach. Albo zostawiają karteczki.

I nie, nie cieszysz się, że właśnie spełniłeś jeden z dobrych uczynków miłosierdzia Kościoła Katolickiego.

.

Partnerzy

ukfrzsfbmekvxcszfwuc

Problem zaczyna się w chwili, kiedy współlokator znajduje sobie dziewczynę. Albo współlokatorka faceta. Teoretycznie mógłbym już nic więcej nie pisać, bo każdy zapewne domyśla się o co mi chodzi, ale mimo wszystko zrobię to.

Od chwili przekroczenia przez parę progu wiesz, że coś za chwilę się będzie działo. Feromony wdzierają się do twoich nozdrzy przez szczelinę w drzwiach i sprawiają, że masz ochotę pogłośnić muzykę. Nic to nie daje. Czujesz dziwne wibracje, które sprawiają, że obraz na twojej ścianie zaczyna się przekrzywiać, a po chwili nawet uszy mają co robić.

I czujesz się wtedy jak święty Józef w noc poślubną.

.

Imprezy

8589_tall

Czasem są planowane i ustalane z tobą wcześniej, czasem spontaniczne – w końcu YOLO. W wielu przypadkach da się przewidzieć termin tych drugich – wigilia grupowa, dzień kobiet, dzień dziecka, juwenalia, a czasami nawet imieniny Hipolita. Każda okazja jest dobra, a biforek musi być.

Niemniej jednak męczący bywa fakt, że nie masz jak przejść przez przedpokój bo potykasz się o dziesiątki par butów walających się dosłownie wszędzie. Łazienka jest oczywiście zajęta, w lodówce zamiast słoików chłodzi się wódka, a ty zastanawiasz się jak sąsiedzi zareagują na tę rzymską orgię. W pokoju też nie znajdziesz spokojnego azylu – w końcu gdzieś trzeba pomieścić tych kilkanaście osób.

Większy problem zaczyna się w chwili, gdy tematem przewodnim jest piana party.

.

Dziwne hobby

hafo5hgnciolrq0mkm8c

Każdy musi mieć jakieś zajęcie poza nauką. Bo zeświruje. Nie jest ciekawie z chwilą kiedy akurat mieszkasz z człowiekiem, który jako hobby wynalazł sobie coś naprawdę, naprawdę dziwnego. I nie chodzi mi tu o kolekcjonowanie puszek po piwie – nie, nie – to byłoby zbyt proste.

Mógłbyś trafić na aspirującego rapera, który całymi dniami nagrywa płyty. Albo na miłośniczkę kotów, której do szczęścia wystarcza tylko piętnaście sztuk na piętnastu metrach kwadratowych. Albo na youtubowego prankstera, który zawsze czeka na twój powrót do domu i jest zawsze gotów by uraczyć cię prześmiesznym żartem.

.

Wiecie co? Nawet pomimo tego wszystkiego, chyba nie wyobrażałbym sobie mieszkania samemu. Raz bywało lepiej, raz gorzej (to drugie zdecydowanie częściej), ale zawsze jakoś szło się ze sobą dogadać i porozumieć.

 

  • Pedro

    To i ja podzielę się swoją historią z I roku studiów.
    Razem z kumplem z grupy wynajmowałem dwupokojowe mieszkanie w Kielcach. Było to moje pierwsze mieszkanie po domu rodzinnym więc nie bardzo zważałem na to jakie ono będzie i wybrałem pierwsze lepsze. Ogólnie nie było złe, tylko jeden z pokoi był przechodni – trafił się on mojemu współlokatorowi. Z racji tego, że ów pokój był dosyć duży stanowił funkcję salonu i jadalni. Już po pierwszym tygodniu przyzwyczaiłem się do widoku znoszonej bielizny i sterty śmieci podczas jedzenia obiadów. Nie to jednak było najgorsze. Ja jako ranny ptaszek wstawałem codziennie ok. 5 rano żeby spokojnie napić się kawy i zjeść śniadanie i codziennie rano witał mnie widok gołej dupy współlokatora (tak, spał na waleta). Żadne prośby i groźby nie przynosiły efektu. Raz nawet przyśniło mu się, że w mieszkaniu jest pożar i w środku nocy wybiegł z krzykiem do kuchni (całe szczęście nie pomylił drzwi i nie wpadł do mnie).
    Pomimo małych niesnasek związanych z nadmierną nagością, dobrze wspominam tamto mieszkanie. Nawet teraz, po upływie trzech lat, rano pijąc kawę zastanawiam się czy jego dupa nadal radośnie zerka zza kołdry.

  • Akurat mnie ten problem ominął, więc nie wiem, co to znaczy spać w akademiku itp., ale miło poczytać dla śmiechu:) (mojego, bo osoby w takiej sytuacji, to chyba nie bardzo)

  • Iza Antoniszyn

    Czasami wystarczy, że współlokator tudzież współlokatorka z którym dzielisz pokój ma zupełnie inny tryb dnia.. momentalnie nie idzie się dogadać, bo ranne ptaszki i nocne Marki z dnia na dzień nie zmienią swoich przyzwyczajeń i zachowań.. w takim przypadku takie nocne Marki, jak ja.. są od razu na straconej pozycji 😉

    • To wystarcza – co racja, to racja. Inny kierunek, inny tryb studiów, odmienny tryb życia – i już zaczyna się mały problem. 🙂
      No ale te kłopoty występują chyba tylko wtedy, kiedy ktoś ma zamknięte usta i nie potrafi powiedzieć wprost co mu leży na serduchu. 😀