Matury się skończyły. W tej chwili zaczyna się kolejny stresujący dla abiturientów okres, w którym stają przed wyborem odpowiedniej dla siebie uczelni wyższej oraz kierunku zgodnego z własnymi zainteresowaniami. Najpierw przychodzi oczekiwanie na wyniki egzaminu dojrzałości, potem ogłoszenie list przyjętych na studia. I tak, przeważnie z początkiem lipca, wszystko staje się jasne.

Wiem, że wybór najlepszej dla nas uczelni to ciężka sprawa. Trzeba tu wziąć pod uwagę wiele czynników, które zadecydują o naszym być albo nie być w konkretnym miejscu. Patrząc po swoich znajomych (jeszcze za czasów liceum) wiem, że mnóstwo z nich było niezdecydowanych, przez co teraz mogą żałować swojego wyboru. Bo jakby nie mówić, to jednak pięć lat waszego życia, które potem będzie rzutować na waszą przyszłość.

Przeczytajcie więc i sami zadecydujcie – może wielu z was nieco rozjaśnię sytuację i pomogę. Wybierajcie z głową, żeby później nie żałować. Jak ja.

.

Reputacja uczelni a komfort studiowania

Ale też reputacja konkretnego kierunku oraz wydziału. Coś, co jest strasznie bagatelizowane przez wielu z nas i zostało także zbagatelizowane przeze mnie.

Niby krążą po świecie opinie, że konkretny kierunek jest najlepszy na tej uczelni i koniec. I wtedy zapominamy o wszystkim, bo uczelnia ma renomę, bo kształci najlepszych specjalistów w swoim fachu i dyplom jej ukończenia coś znaczy. W kilku przypadkach może tak być, jednak w większości…

Gówno prawda.

Wszystko zależy od ciebie, nie od uczelni. Uczelnia nie nauczy się za ciebie, nie zda za ciebie kolokwium. Czasem narzuci na ciebie ogromną presję, którą to ty musisz udźwignąć. Dyplom sam w sobie może mieć sporą wartość, ale nie świadczy o posiadanej przez ciebie wiedzy.

Żeby skończyć studia, czasami możesz mieć postawione takie wymagania, że zaczniesz tym wszystkim wymiotować. Całą organizacją studiów, niekompetencją pań w dziekanacie i chamstwem wykładowców. No możesz mieć ten dyplom, jednak cena, jaką zapłacisz za jego uzyskanie, może nie być tego warta. Bo to świetny czas w twoim życiu, a oprócz papierka liczy się także twój komfort psychiczny.

.

Kierunek i program studiów

Czyli najważniejsza rzecz, która znacznie zawęża poszukiwania naszej uczelni i ogranicza wyniki do kilku sztuk, na których konkretny kierunek obowiązuje. Czasami może być to jedna uczelnia, czasami pięć – wszystko zależy od tego, jaką specjalność sobie wybraliśmy.

Nie kierujmy się jednak tylko i wyłącznie kierunkiem. Spójrzmy na to pod kątem całości – konkretny wydział zawsze podporządkowuje się regułom uczelni jako całości.

Znajdźcie sobie pokrewne kierunki dla tego wcześniej obranego. Całkiem możliwe, że coś spodoba wam się bardziej. Przejrzyjcie programy nauczania, nie kierując się tylko i wyłącznie zakładką „Rekrutacja”, ale też „Studia”.

Zwróćcie uwagę na konkretne przedmioty oraz na fakt, czy uczelnia gwarantuje zdobywanie jakichś innych, dodatkowych kwalifikacji. W tym przypadku uczelnia A może się okazać lepsza od uczelni B i może to być czynnik decydujący. A może tak kierunek zamawiany?

.

Wyniki matur i progi punktowe

Ważnym czynnikiem świadczącym o naszym przyjęciu na studia są wyniki matury. Oczywiście na niektórych uczelniach i kierunkach są przeprowadzane egzaminy wewnętrzne, jednak jest to mały odsetek z wszystkich placówek akademickich.

Z reguły naszą karierę nakreślamy już w chwili przyjęcia do liceum/technikum. Wybieramy najbardziej odpowiadający nam profil, a następnie piszemy maturę z przedmiotów, które są brane pod uwagę w rekrutacji. Ta ścieżka jest więc już ustalona nieco wcześniej, choć finalna decyzja zapada z chwilą rejestracji w elektronicznym systemie danej uczelni.

Za przykład może tu posłużyć moja ukochana, która po mat-fizie zdecydowała się iść na prawo i w tej chwili uważa, że to najlepsza decyzja jej życia. Oczywiście zaraz po poznaniu mnie. Skromność.

Po wstępnym sprawdzeniu odpowiedzi z egzaminów maturalnych mamy już pewien zarys naszej sytuacji. To logiczne, że w takiej chwili nasze decyzje są zależne od tych wyników i nie będziemy próbować dostać się na uczelnię jeśli nasze szanse są marne.

Kluczowe są tutaj progi punktowe, które koniecznie trzeba sprawdzić aby mieć pewność, że nam się uda. Jeśli wiemy, że do przyjęcia w zeszłym roku potrzeba było 180/200 punktów, przy czym ledwo przekroczyliśmy próg 100 puntów, powinniśmy sobie dać spokój.

Miejmy jednak na uwadze, że progi punktowe z roku na rok maleją (niż demograficzny) i weźmy na to poprawkę. Czasem może to być różnica nawet 20% z wyników matury rozszerzonej, a i tak może nam się udać.

.

Kilka uczelni

Zróbcie sobie listę uczelni, na których widzielibyście siebie przez następnych 5 lat. Od tej, na której studiować chcielibyście najbardziej, do tej, która jest waszą rezerwą.

Ja wiem, że każda kolejna rejestracja na uczelnię kosztuje stówę, jednak to serio nie jest nic takiego. Warto zainwestować trochę więcej żeby mieć jakieś opcje zastępcze oraz mieć pewność, że wam się uda.

Przede wszystkim – weźcie udział w rekrutacji nawet tam, gdzie możecie nie mieć większych szans. Wielu z maturzystów mogło pomyśleć podobnie i olać sprawę, przez co wasze szanse się zwiększą.

Dodatkowo – zarejestrujcie się też tam, gdzie macie stuprocentową pewność, że się dostaniecie. Nawet jeśli nie chcecie tam iść. Taka rezerwa.

Reszta zależy już tylko od was.

.

Lokalizacja

Tutaj wszystko zależy od tego, jak bardzo jesteście zżyci z rodziną. Ja jednak nie polecałbym nikomu kierowania się bliskością ośrodka akademickiego od waszego miejsca zamieszkania – nie ma to żadnego znaczenia. Studia albo rodzina.

Chyba, że nie stać was na utrzymanie się, musicie mieszkać z rodzicami i dojeżdżać na uczelnię. Tak czasami również wychodzi taniej, a to już coś – oszczędność kilkunastu tysięcy na rok jest zawsze spoko.

I kolejna ważna rzecz – jedźmy studiować do miasta, z którym wiążemy plany na przyszłość. Jest trochę kłopotów z późniejszym przenoszeniem się, a pracodawcy mają lepszy pogląd na sytuację panującą w miejscowości, w której znajdują się firmy. Lepiej na to patrzą.

.

Rankingi uczelni

Są listy, które rokrocznie ukazują się naszym oczom i mają nakierowywać nas na wybór konkretnej uczelni. Wszystko fajnie – jakoś nie mam powodów by w nie wątpić. Szczególnie dlatego, że przy ich ustalaniu brane są pod uwagę różnorakie kryteria.

Ale jest jeden problem: ludzie, którzy je tworzą. Są to profesorowie, senatorowie, członkowie Polskiej Akademii Nauk. To jasne, że ta ocena nigdy nie będzie subiektywna, ponieważ pogląd tych osob na sytuację konkretnej uczelni jest zbyt ogólny.

Wiedzą, że konkretna placówka wypuszcza najlepszych magistrów w Polsce. Ale nie wiedzą, że na załatwienie sprawy w dziekanacie trzeba czekać kilka godzin. Że docentowi Kowalskiemu, który przeprowadza wyłącznie egzaminy ustne, strasznie cuchnie z ust.

Dlatego ważniejsze niż rankingi wydają się być:

.

Opinie studentów i absolwentów

Pytajcie, czytajcie i dowiadujcie się wszystkiego o konkretnej uczelni. Jak wygląda studiowanie „od środka”. Bo nikt nie podzieli się z wami swoją opinią tak dokładnie jak ci, którzy byli na waszym miejscu i teraz przez to przechodzą. Mogą was zachęcić lub nie – ale to oni wiedzą najwięcej i przede wszystkim ich zdania są subiektywne.

To jasne, że uczelnia będzie mówić o sobie w samych superlatywach. Poznawajcie jednak opinie tych, którzy tę uczelnię tworzą i od których zależy jej istnienie.

.

Perspektywy zawodowe

Ostatnia rzecz, o której chciałbym także napisać w osobnym artykule, bo to obszerny temat. Istnieją serwisy, które zajmują się badaniem losów absolwentów uczelni wyższych – sprawdzają czy mają pracę, jakie zarobki osiągają i tak dalej.

To ważna rzecz, która pozwala oszacować na ile konkretna uczelnia i kierunek okazuje się dla studentów opłacalna i jak zapatrują się na nią pracodawcy.

Zwracajcie na to uwagę – w końcu studiujecie po to, by w przyszłości żyło wam się lepiej.

Skomentuj

1 Komentarz do "Jak wybrać odpowiednią uczelnię?"

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
wpDiscuz