Kiedy pięć lat temu zaczynałem studia, byłem tym niezwykle podekscytowany. Zastanawiałem się jak to wszystko będzie – przeprowadzka, nowi znajomi, nieznane miejsca, więcej wyzwań i finalnie nauka czegoś, co wybrałem sobie sam, nie patrząc na propozycje i opinie innych. Jednym słowem – niezwykłe podniecenie przed tym, co miało nadejść. W końcu studia to jedyna możliwa droga do godnego życia, mnóstwa pieniędzy i doskonałej kariery – a przynajmniej tak mi wtedy mówiono. Teraz, posiadając już w ręku dyplom wyższej uczelni, moje poglądy w tej kwestii bardzo się zmieniły. Gdybym mógł cofnąć czas, zrobiłbym to bez wahania.

.

Gorzkie rozczarowanie

Nigdy nie miałem większych problemów z zaliczaniem kolejnych semestrów. Wiedziałem, że wszystko jest do zrobienia – wystarczą tylko chęci, a sukces przyjdzie sam – czy to w pierwszym, czy drugim terminie. Co pół roku postanawiałem sobie, że do nauki będę przykładał się bardziej. Niepotrzebnie kupowałem nowe zeszyty, zakreślacze, kalendarze oraz inne artykuły biurowe tylko po to, by bardziej zmusić się do systematycznej i efektywnej pracy. Po co mi to było?

tabela

Rozczarowałem się myśląc, że będę uczył się tego, czego chcę. Zawiodłem się na wykładowcach i niektórych ludziach, których poznałem w trakcie nauki. A najważniejsze jest to, że oprócz logicznego myślenia i radzenia sobie z przeciwnościami losu, nie nauczyłem się tak naprawdę niczego. Zatraciłem przez to jakikolwiek sens istnienia studiów wyższych. Mają one kształcić przyszła kadrę naukowo-badawczą? Mają być kuźnią młodych talentów na rynku pracy? Czemu więc nie przygotowują do podjęcia tej pracy, a uczą rzeczy zupełnie nieprzydatnych, nie mających odzwierciedlenia w późniejszym życiu? Podobnie jest z egzaminem na prawo jazdy – uczymy się jak zdać testy teoretyczne i praktyczne, a nasze umiejętności za kółkiem pozostawiają czasami wiele do życzenia.

Poświęcasz pięć lat życia tylko po to, by zdobyć dyplom, będący jedynie potwierdzeniem tego, że odbyłeś studia. Reszty nauczysz się później.

.

Kuźnia magistrów

Studiujemy po części dlatego, że taki wymóg narzuca na nas społeczeństwo. Nie ma co twierdzić inaczej – rozwijamy się, wobec czego wykształcenie wyższe jest niekiedy rzeczą niezbędną. Spójrzcie na przygotowane przeze mnie wykresy, idealnie obrazujące liczbę studiujących kiedyś i dziś:

W ciągu ostatnich 25 lat, liczba studiujących wzrosła niemal czterokrotnie. Jakby tego było mało, kiedyś dyplomem rocznie mogło pochwalić się 50 tysięcy osób, obecnie – 500 tysięcy, czyli 10 razy więcej. Czy wobec tego nadal sądzicie, że studia są aż tak elitarne i niezbędne w dzisiejszych czasach?

Odpowiedzcie sobie na jedno, zasadnicze pytanie: czy studiowalibyście dla samej możliwości zdobycia wiedzy, gdybyście jako absolwenci nie otrzymywali dyplomu?

.

Czy każdy potrzebuje dyplomu?

I tak, i nie. Niewiele zależy od samego faktu posiadania dyplomu ukończenia studiów. Musimy umieć ruszyć głową i liczyć tylko na siebie – nie czekać, aż manna sama spadnie z nieba. Wartościową rzeczą jest kierunek, jaki ukończyliśmy i zapotrzebowanie rynku pracy na specjalistów z tej właśnie dziedziny.

Bywa, że dyplom to nic niewarty papierek, niepoparty żadnymi innymi kwalifikacjami i doświadczeniem. Wystawi nam go uczelnia w zamian za opanowanie materiału z toku studiów – brawo. Czasami jednak to, czym będziemy zajmować się w pracy ma niewiele wspólnego z przedmiotami, z których dostawaliśmy czwórki i piątki. Dlatego czasem, przy rozmowie o pracę, weryfikuje się zdolności kandydatów na podstawie specjalistycznych pytań i testów – pracodawcy chcą zwyczajnie dowiedzieć się, że nie mają do czynienia z człowiekiem, który ukończył studia tylko dzięki szczęściu lub pomocy kolegów.

Dyplom niczego nie zagwarantuje. Może być suplementem dla twojej przyszłej kariery – miłym dodatkiem, który może ułatwić ci znalezienie wymarzonej pracy. Nie pomoże ci w niczym, jeśli najpierw nie pomożesz sobie sam.

dyplom_indeks.

Dlaczego nie warto się tym przejmować?

Jest wiele powodów. Jeśli czujesz, że niepotrzebnie kończyłeś studia, że nic z nich nie wyniosłeś i wcale nie możesz znaleźć pracy – nie przejmuj się. Dyplom nie jest do końca bezużyteczny, a związany bezpośrednio z tobą. Jeśli wiesz co ze sobą zrobić – może on tylko pomóc.
.

  1. To tylko 5 lat życia.
    Niby dużo, ale to mały ułamek tego, co ciągle przed tobą. Za pięćdziesiąt lat możesz o tym wcale nie pamiętać. Nie traktuj tego jako stratę czasu – ba, nie bój się zmieniać kierunków studiów jeśli czujesz, że to nie to.
    Czas nie odgrywa tutaj istotnej kwestii – liczy się to, co ze studiów wyniosłeś i jak może to zaowocować w przyszłości.
    .
  2. Nie masz nic do stracenia.
    Było, minęło i trzeba iść naprzód. Stracony czas, pieniądze i wszystko inne możesz odzyskać tylko w jeden sposób – patrząc przed siebie. Rozpamiętywanie przeszłości nie ma najmniejszego sensu – podjąłeś taką, a nie inną decyzję i nie cofniesz czasu, choćbyś nie wiem jak bardzo chciał. Żaden dyplom nie jest do końca bezużyteczny i tylko od ciebie zależy jak wykorzystasz czas w przyszłości.
    .
  3. Wszystko zostaje ci w głowie.
    Czas przeznaczony na studia nie jest do końca czasem bezpowrotnie straconym. Nauka w szkole wyższej nie powinna być łatwa, tak jak wybicie się spośród grona twoich znajomych jako jeden z lepszych. Nie jest więc do końca tak, że dyplom o niczym nie świadczy – on może, ale nie musi być gwarantem sukcesu.
    Wszystko zależy od ciebie. Nie zostałeś absolwentem wyższej uczelni od tak, bez niczego. Zapracowałeś na to, w większym lub mniejszym stopniu – i ta praca powinna być dla ciebie lekcją na przyszłość.
    .
  4. Dyplom nie zmusza cię do niczego.
    Tylko od ciebie zależy, co tak naprawdę chcesz robić. To, że posiadasz wykształcenie w jednej dziedzinie wcale nie oznacza, że nie możesz poświęcić się innej.
    Owszem, ukończenie studiów w znacznym stopniu ułatwia i naprowadza cię na właściwą drogę, ale jest to twój wybór, twoja decyzja. Twoja osobowość, umiejętności i talenty są unikalne i przypisane tylko do ciebie – nie ma więc znaczenia czy nadal chcesz robić to, co w wieku 18 lat.
    Twój dyplom, jeśli taki posiadasz, nie był błędem, nie był pomyłką. To był twój indywidualny wybór, który osiągnąłeś dużym kosztem i tylko od ciebie zależy czy chcesz go wykorzystać, czy też nie.
    Możesz, ale nie musisz tego zrobić – bo życie to ciągłe decyzje.
  • FP

    Refleksja jest słuszna, ale nadal w tej masie ludzi na studiach są osoby, które chcą coś osiągnąć i studia w tym pomagają. Osobiście idąc na Elektrotechnikę po liceum miałem na początku spory problem ze zrozumieniem zagadnień typowo elektrycznych. Po jakimś czasie udało mi się opanować niezbędne wiadomości. Później z semestru na semestr było tylko lepiej – spodobały mi się zagadnienia dotyczące maszyn, napędów, automatyki, elektroniki. Studia przede wszystkim nauczyły mnie rozwiązywania problemów, planowania i projektowania różnych rozwiązań technicznych. Nie żałuję 3,5 roku spędzonych na studiach dziennych I stopnia, teraz pracując w zawodzie kończę studia II stopnia.
    … natomiast grono osób, które studiuje dziś na uczelniach, przychodzi wyłącznie „po papier”… nagminne kupowanie projektów, prac dyplomowych, materiałów, ściąg… na zaocznych to już w ogóle przegięcie… Nie czuję jednak, że większość moich kolegów ze studiów będą dla mnie konkurencją… Osoiby, które pracowały samodzielnie i zależało im na zdobywaniu wiedzy mógłbym policzyć na palcach jednej dłoni.

  • Pingback: Szkoła życia na studiach - bardzokulturalnie.pl()

  • Renardyn

    inaczej o finansach ?
    nowy blog finansowy
    http://www.renardyn.pl

  • Zdrowie i Uroda

    Świetna refleksja. Ja uważam, że dziś studia robi się głównie hobbistycznie ponieważ niewiele one dają (no chyba że jesteś lekarzem, prawnikiem, nauczycielem itp). Mam wielu znajomych po płatnych uczelniach kierunków nie wiadomo o czym i po co… I co? Kończą w pracy z ludźmi bez wykształcenia (nie, żeby była to jakaś hańba bo przecież wykształcenie nie świadczy o wartości człowieka) no ale nie po to się uczyli 5 lat:) Inaczej było kiedyś, na studia szły jednostki wybitne i poziom nauczania był inny. Teraz każdy może mieć tytuł a i pracy zbytnio nie ma po tym.

    • Wszystko zależy od specyficznego, konkretnego kierunku studiów. Nie da się aż tak uogólnić wszystkiego i powiedzieć, że dyplom nie przyda się lekarzowi czy prawnikowi.
      Czasem jednak warto zastanowić się nad tym, czy warto kończyć jakiś kierunek wyłącznie dla samego faktu posiadania dyplomu i tytułu magistra. 🙂

    • asdas

      Jak to wyksztalcenie nie swiadczy o wartosci czlowieka? Wyglad nie swiadczy, wyksztalcenie nie swiadczy, uzywany jezyk nie swiadczy, pieniadze nie swiadcza?
      Moze rodzaj branych narkotykow?

  • Martyna Jerks

    Czasami dyplom jest niezbędny do tego, by zdobyć wymarzoną pracę, a idąc na studia warto wybierać kierunek, który będzie zarówno ciekawy i satysfakcjonujący dla nas, jak również wiązał się z brakiem problemów w późniejszym aplikowaniu na wybrane stanowisko.

  • Artur Kowalik

    A jednak dyplom ma znaczenie. Kończysz studia i co dalej….znajdujesz jakąś prace jesteś z niej zadowolony/na mniej lub bardziej. Z czasem dochodzisz do wniosku, że nie chcesz robić za marne grosze ale rozwijać się i idziesz na kurs! I wtedy dyplom ma znaczenie czy kończyło się studia jednolite czy ma się tytuł inżyniera. W moim przypadku mam tytuł inżyniera, wiec wpisuje w Google kursy doszkalające współfinansowane z środków unijnych i zapisuje się na jeden z nich a jest ich całe mnóstwo i te płatne i te bezpłatne i co widzę. Jeśli chce w nich wziąć udział to muszę mieć skończonego magistra i inżyniera wtedy np mogę zrobić sobie papiery na rzeczoznawce majątkowego a moim pracodawca staje się sąd rejonowy. Sądy zawsze potrzebują nowych biegłych – to ty ustalasz stawki ile bierzesz za zlecenie po wykonaniu zlecenia przynosisz rachunek zawsze zawyżony, że jeśli obetną ci wynagrodzenie to na tym nie ucierpisz zbytnio i zarabiasz 20 tys za zlecenie prowadząc swoja firmę. (robiąc np 5 zleceń miesięcznie)To tylko przykład jeśli nie pasuje ci Twoja praca lub studia, które kończyłeś/łaś to zmień branże ja obecnie mam jeszcze semestr do końca magisterki i prowadzę swoja działalność gospodarczą. Jak uzyskam dyplom zaczynam kursy doszkalające.

  • Marcin

    Chciałbym poznać źródło, na podstawie którego został zrobiony wykres.

    • „Szkoły wyższe i ich finanse w 2015 r.” – na podstawie opracowania Głównego Urzędu Statystycznego.
      Dane z zeszłego roku otrzymałem drogą mailową. 🙂

    • Marcin

      Więc czerwone pole na wykresie nie oznacza, że „nie ukończyli studiów” tylko być może po prostu studiowali na roku, który nie kończy się otrzymaniem dyplomu. A zmiana między 1990 a dzisiaj wynika także z tego, że dyplom teraz często dostaje się dwa razy – po licencjacie i magisterce, a wcześniej studia były jednolite.

  • Blisko czterokrotny wzrost liczby studentów na przestrzeni jednego pokolenia ma chyba więcej wad niż zalet. Po pierwsze doszło do dewaluacji dyplomu, dziś nawet żeby buty w galerii sprzedawać potrzebne jest wyższe wykształcenie. Po drugie status studenta poleciał na łeb na szyję. Po trzecie nie istnieje takie coś jak „kultura studencka” . Dziś Juwenalia to Disco Polo, kiedyś Teatr Ósmego Dnia
    Dziś dyplom nic nie znaczy

  • Dawid Kiszło

    Do plusów ukończenia studiów przede wszystkim dodałbym, że wliczają się do przepracowanych lat, więc i emeryturka bliższa 🙂