W ostatnią sobotę uczestniczyłem w weselu swojej kuzynki. Typowym, zwyczajnym, wiejskim, stereotypowym weselu, które stało się głównym powodem do powstania tego wpisu. Całkiem możliwe, że to ja nie potrafię dobrze się bawić i zwracam uwagę na każdy najdrobniejszy szczegół, na jaki tylko natrafiam i dopiero wtedy, łącząc je wszystkie, wystawiam finalną ocenę. Jest jednak kilka stałych wiążących wszystkie imprezy tego typu – rzeczy, które z ogromną skutecznością sprawiają, że goście są niezadowoleni.

Zastanawia mnie fakt, czemu to właściwie się dzieje. Czy ludzie nie potrafią dopiąć wszystkiego na ostatni guzik? Może im się nie chce? Najprawdopodobniejsze jest jednak to, że każdy ma swój gust i ocenia dane wydarzenie względem swoich ambicji – dla jednego mięso może być spalone na węgiel, dla drugiego – zbyt surowe. Nie da się dogodzić każdemu z osobna – to tak jak z prowadzeniem bloga.

Tak więc moi drodzy, jeśli naprawdę nie chcecie mieć ślubu jak z bajki i pragniecie mieć pewność, że większość gości wyjdzie z wesela niezadowolona – czytajcie!

.

Etap 1: ślub kościelny

  1. Zadbaj o najbardziej nudnego księdza.

    Najlepiej, żeby miał czerwony nos i katar. Postaraj się, aby trzymał mikrofon zaraz przy ustach i fałszował przy śpiewaniu każdej pieśni, zagłuszając przy tym wszystkich znajdujących się przed ołtarzem. Bo przecież on jest najważniejszy. Miałby się uśmiechać? Niby po co! Dorzuć do tego vibrato w głosie i bezsensowne, długie kazanie – wynudzenie gości gwarantowane!
    .
    separator

  2. Pamiętaj o przygłuchym organiście.

    To koniecznie musi być starszy pan – im starszy, tym lepszy, bo przecież wie, jak śpiewano jeszcze w czasach Imperium Rzymskiego. Powinien buczeć, kaszleć i pilnować, aby atmosfera była pogrzebowa. Ponadto, rzeczą niezbędną klasyfikującą go jako mistrza w swoim fachu jest prezentowane przez niego voix céleste, czyli niebiański głos. Jeśli kiedyś zastanawialiście się co to takiego, poniżej przedstawiam małą próbkę:

    Pamiętaj, że organista musi wyciskać ze swojej maszyny siódme poty. Krztusić się nią, jakby miała to być ostatnia melodia w jego życiu.
    .
    separator

  3. Zaproś kogoś kaszlącego.

    Nie byłem jeszcze na ślubie, na którym ktoś nie zacząłby się nagle dusić w chwili, kiedy wokół panuje grobowa cisza. W połączeniu z echem, jakie panuje wewnątrz murów kościoła, efekt jest naprawdę fenomenalny.
    Ekhu, ekhuuuu, ekhuuu. Roman, uspokójże się!
    .
    separator

  4. Rozważ zaproszenie matek z niemowlętami.

    Zaślubiny byłyby niekompletne, gdyby pominąć zaproszenie wyżej wymienionych osób na uroczystość. Płaczące w odpowiednim momencie głuchej ciszy dzieci stanowią idealne dopełnienie dla kaszlących mężczyzn, o których pisałem w punkcie wyżej.
    … W trójcy jedyny. I wszyscy święci. Łeeeeeeeeeeeeeeeee! Mamaa!! Łeeeeeee! Ekhu, ekhu! Łeeee!
    .
    separator

  5. Nie uśmiechaj się.

    Gdy jesteś panną młodą, świeżo upieczonym mężem, czy chociażby gościem weselnym – zachowaj powagę. Nie wolno ci się cieszyć, bo to przecież ślub. Nie wolno ci się nawet uśmiechnąć, bo przecież nie ma wtedy żadnych powodów do radości. Traktuj tę sytuację, jakby to był dla ciebie przymus.
    .
    separator

  6. Cały czas żuj gumę.

    Orbit w ustach sprawi, że będziesz cool. Nie mówiąc już o tym, że pozbędziesz się nieprzyjemnego zapachu z ust, to przecież non-stop przeżuwająca coś szczęka wygląda naprawdę w porządku, szczególnie gdy przyjmujesz życzenia ślubne. Dodatkowo możesz także robić z niej balony – ogromne, różowe, pękające dopiero wówczas, gdy zasłonią ci połowę twarzy. Nie przejmuj się brakiem kultury – ciapaj ją, jakby miało nie być jutra.

 

Etap 2: wesele

wesele

  1. Upij się do nieprzytomności.

    Tego nawet nie muszę opisywać – jest to przymus narzucony przez towarzystwo weselne, którego musisz bezwzględnie przestrzegać. Im bardziej pijany jesteś, tym lepiej będziesz się bawił i wzbudzisz większy respekt pośród gości. Tego dnia nie obowiązuje cię kultura osobista, etykieta oraz inne rzeczy mówiące o tym, że jesteś człowiekiem. Wymiotujesz w łazience? Masz do tego pełne prawo – to w końcu wesele, a ty świętujesz najlepiej jak się tylko da.
    .
    separator

  2. Przypomnij sobie weselne przyśpiewki.

    Łączy się to nierozerwalnie z punktem powyżej. W chwili większego upojenia, będziesz znał więcej piosenek, które cieszą ucho i sprawiają, że wszyscy od razu bawią się lepiej. Powtarzaj setki razy, że młodzi muszą osłodzić wódkę, czy was uczono w szkole, że całuje się na stole. Krzycz jak najgłośniej potrafisz, nawet gdy na polu bitwy zostaniesz sam, a wszyscy nagle zamilkną i będą w spokoju zajadać się weselnym bigosem. Nikomu nie przeszkadza, że lubisz się drzeć – w końcu wódka nie może być gorzka, więc walczysz w słusznej sprawie.
    .
    separator

  3. Zadbaj o wypuszczoną koszulę.

    Jeśli będzie z krótkimi rękawami – wzbudzisz większy respekt gości i bardziej dopasujesz się do innych. Pamiętaj – koszula nie może być wpuszczona w spodnie – dlatego zdejmij pasek lub szelki. Najlepiej wygląda wtedy, gdy swobodnie powiewa w okolicy twoich bioder.
    .
    separator

  4. Na każde danie podawaj to samo.

    Nie musisz wcześniej upewniać się, że menu weselne jest zróżnicowane. Upiecz tyle schabu lub karkówki ile się da i podawaj je na różne sposoby. Najpierw karkówka z ziemniakami i surówką, potem z sosem borowikowym, potem w jakimś doskonałym gulaszu. Nie przejmuj się jej żylastością i tym, że jest poprzerastana. Nikomu nie będzie to przeszkadzało.
    .
    separator

  5. Wybierz najsłodszy tort.

    Upewnij się, że nie będzie się go dało zjeść – i tak wszyscy tylko spróbują i zaraz odłożą widelczyki na bok. Żadnego biszkopta – masę przekładaj masą, do tego dodaj krem, posłódź i znowu przełóż masą, tym razem słodszą. Górę udekoruj cukrem.
    .
    separator

  6. Pamiętaj o odpowiednim alkoholu.

    Wódkę musi roznosić ojciec pana młodego i koniecznie musi być ciepła. Żeby bardziej wchodziła. Wszyscy i tak będą pili wódkę, więc nie przejmuj się innymi rodzajami trunków – totalnie zbagatelizuj sprawę wina i zaserwuj gościom tylko słodkie. Napój winopodobny marki Carlo Rossi czy El Sol jest tutaj najlepszym wyborem – nudząca wręcz słodycz na pewno nie zabije smaku innych potraw.
    Koniecznie wypełniaj innym gościom kieliszek po brzegi – nalanie jednego centymetra wina może spotkać się z wyśmianiem i popełnieniem ogromnego faux pas.
    .
    separator

  7. Zaproś skłonnego do picia wujka.

    Musi on być mrukiem, który rozchmurza się dopiero po wypiciu ogromnych ilości alkoholu. Ma on pytać wszystkich, dlaczego się z nim nie napiją i podrywać wszystkie kobiety w lokalu. Po rozebraniu się do majtek w trakcie oczepin (mimo tego, że od trzydziestu lat nie jest kawalerem), powinien zająć jedyną kanapę na miejscu i zasnąć. Upewnij się, że ktoś taki będzie na przyjęciu!
    .
    separator

  8. Posadź obok siebie skłócone osoby.

    Bo przecież alkohol nie wzbudza w nikim żadnej agresji i w ogóle. Na pewno nikt nie zacznie rozmawiać na temat polityki czy religii, a także nikt nie wyciągnie żadnego upokarzającego dla drugiej osoby tematu sprzed piętnastu lat.
    .
    separator

  9. Wybierz orkiestrę z lat ’80.

    Tak, żeby puszczała przeboje z tamtego okresu, głównie pod ludzi starszych, którzy i tak siedzą przy stołach i nie mają siły tańczyć. Dwa szybkie, wolny i idziemy na jednego. Czas przeznaczony na tańce nie powinien przekraczać dwudziestu minut – znacznie lepiej jest zrobić półgodzinną przerwę i coś zjeść. Orkiestra nie powinna reagować w sytuacji, gdy goście zaczynają jakieś przyśpiewki i zwyczajnie siedzieć na miejscu, zamiast śpiewać. Pod żadnym pozorem nie powinna zabawiać gości – wystarczy, że będą i od czasu do czasu coś zagrają.

Skomentuj

24 komentarzy do "Jak skutecznie zepsuć wesele?"

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
maria
maria

Witam serdecznie,
Ja również przeżyłam niejednokrotnie takie wesele . Wesele tradycyjne w Polsce ma często do siebie ze wiąże się z wieloma stereotypami. Większość młodych na oślep i bez głębszych przemyśleń wybiera i załatwia co powinno nie myśląc przy tym co mogli by poprawić czy ulepszyć aby i dla nich i dla gości stało się niezapomnianym przeżyciem.

Moje wesele planuje na sierpień 2017. Staram się wszystko przemyśleć i dopiac na ostatni guzik żeby później mieć pełną satysfakcję i tak:

– rodziny zapraszam oczywiście z dziećmi ale aby nie krecily się znudzone między nogami organizuję im osobne pomieszczenie i zapewniam animatorów, opiekunów do godz. 8.00
Dla nich również dobieram inne menu oraz dziecięcy słodki stół!
– ze względu na porę roku dobieram moim gościa zróżnicowane lekkie menu. Oczywiście bez gorącego rosołu tylko jako starter gaspacho z grissini a później dla każdego coś dobrego:). Starannie dobralam menu konsultujac to wcześniej z ambitnym kucharzem;)
– Wesele zaczynamy od szampana i tortu lodowego, który na pewno w upalny dzień zasmakuje gościa.
O północy nie będzie już tortu na pokaz z toną masy cukrowej ktorego i tak nikt nie zje ze smakiem. Za to będzie stał słodki stół na którym znajdzie się 6 małych różnych tortów, desery i inne bajery przy których postawię dobry ekspres do kawy ( chyba dolce gusto z różnymi kapsulkami )
– stół wiejski też chce bo lubię swojskie wyroby i trunki ale do nich dostawie różne wykwintne wina.
No i patrząc na porę roku myślę że znajdą się tam również duże rustykalne słoiki z kranikiem w który będą mrożone owocowe lemoniady oraz parę lekkich pysznych drinków :))

Fioletowa Sosna

Zabrzmiało jak największy koszmar panny młodej 🙂

Xawier
Xawier

Sama prawda. Na szczęście nigdy wszystkie składniki nie występują razem. Nie to byłby istny horror.

Monika Dąbrowska

Rozwalił nie punkt o kaszlu. Czyli że co? Powinnam dzwonić tydzień wcześniej do każdego gościa i pytać, czy aby na pewno nie jest chory, a jeśli tak to niech najlepiej nie przychodzi?
Ja nie wyobrażam sobie wesela, na którym moi goście mieliby być spięci, byle tylko maleńkim szczegółem nie „popsuć” wesela. Po to ono jest, żebyśmy wszyscy doskonale się bawili i z tego też powodu nie zapraszam na nie sztywniaków, którzy z zasady będą marudzić na wszystko.
Moim zdaniem tekst jest nieco czepialski…

Kubus
Kubus

Podanie słodkiego wina to po prostu przejaw całkowitego braku wiedzy Polaków o winie. Ważne żeby miało procenty. Czy winem toastowym, szampanem 🙂 była słodka Kadarka z Biedry ?

Agas
Agas

Co to tortu zgadzam się w 100%. We wrześniu ubiegłego roku byłam u kuzynki. Tort był tak słodki, że nie dało się zjeść nawet kawałeczka. Ładnie wyglądał i wszyscy zgodnie chcieli skonsumować, ale ten jeden kęs został wszystkim w ustach. Z księdzem trochę trudno, np. u mnie w parafii jest problem żeby wybrać księdza, jest jakby narzucany i tylko można domyślać się jak to będzie wyglądało 😀 ale gumy do żucia bym nie darowała 😀 są tic taki jakby trzeba było odświeżyć oddech 😀

Gosia
Gosia

Z dziećmi czy bez… jasne, że z dziećmi… nie wyobrażałam sobie mojego ślubu i wesela bez dzieci mimo iż sporo znajomych twierdziła, że to bez sensu a wybór zostawiałam małżeństwom czy przyjdą z dziećmi czy bez. MI się wydaje, że jak rodzic wie, że dziecko jest nie spokojne i płacze bądź marudzi to wchodzi do przedsionku kościoła a nie przed ołtarz. Odnośnie samego wesela dzieci miały podwórko, gdzie rodzice mogli same je zostawić, nie było wyjścia na ulice nikt nie mógł obcy tam wejść i było tylko wejście z sali. Odnośnie gości, wszystkim się nie dogodzi, niestety. Jedzenie najlepiej sprawdzone i dużo żeby o 12 nie brakło nic na stołach. Alkohol i napoje zależy wszytko od pogody i od preferencji gości. O dziwo, u mnie poszło bardzo dużo piwa 120 butek na 140 gości w ciągu dni większość bezalkoholowego. Wódki 50 butelek…. Klimatyzacja dała radę przy prawie 40 stopniowym upale ale ludziom i tak nie pasowało, że za zimno a klimatyzacja nastawiona na 26 stopni. Na koniec Ksiądz… wielka niewiadoma, wszytko zależy od humoru i ile dasz w kopertę… „potrzeby są zawsze wielkie” mój zachował się jak najgorszy prostak i do tej pory patrzeć nie mogę na niego i jeszcze na takim jak na swoim ślubie nie byłam… inni zdegustowani ja… jako panna młoda najbardziej… dlatego jaki z tego morał… chociaż byś się bardzo starał pewnych rzeczy nie przeskoczysz, nie zaplanujesz… młodzi i tak większości nie pamiętają:D wszytko później widzą na płycie:)

Fenrir
Fenrir

Tak średnio kulturalnie… Podobnie jak AA.

AA
AA

Według mnie tekst trochę na siłę i bezsensu, na wiele sytuacji powyżej opisanych młodzi nie mają wpływu. Weszłam bp myślałam że przeczytam coś ciekawego a tu w zasadzie nic odkrywczego. A co do punktu 3 i 4 😐 gdyby ktoś z najbliższej rodziny (np.siostra) miał dziecko to znaczy że go nie zaprosisz :P??

Ola

Ja zaprosiłabym bez dzieci. Niania na jeden wieczór to nie jest jakiś majątek. Ba, wolałabym sama zapłacić za jakąś animatorkę, która zajęłaby się dziećmi gdzieś poza salą weselną. Problem w tym, że niektórzy nie rozumieją, że to najważniejszy dzień w życiu PM i może im przeszkadzać wrzask podczas ceremonii, czy dzieci plączące się pod nogami na weselu i obrażają się, bo „jak można zaprosić na wesele bez dzieci?!”.

Ola

W większości nie chodzi nawet o załatwienie czy opłacenie niani, tylko rodzice sobie wkręcają, że jak młodzi nie zaprosili Brajanka, to pewnie go nie lubią, więc oni foch i w ogóle nie przyjdą.

Paulina
Paulina

Pozwolę sobie wtrącić się do dyskusji.. Moim zdaniem zapraszanie dzieci jest bardzo dobrym pomysłem. W końcu to wesele, więc trzeba się cieszyć – dzieci wnoszą wiele radości, a to, że czasem popłaczą. Cóż.. takie są dzieci! to po pierwsze. Po drugie w dzisiejszych czasach coraz trudniej jest poznać wszystkich, a przynajmniej większą część członków rodziny (w końcu każdy taki zabiegany, nie ma na nic czasu. w niedziele zamiast do rodziny trzeba przecież pojechać do galerii, tyle tam promocji!) Wesele jest więc dobrą okazją, żeby rodzina się spotkała i poznała,a to zmniejszy ryzyko tego, że cioteczne rodzeństwo pójdzie do jednej szkoły nie znając się i zacznie się podrywanie. Po trzecie – dzieci to także członkowie rodziny, więc nie mogę zrozumieć, dlaczego tak bardzo chcecie je wykluczyć z tego grona. Kiedy mają się nauczyć tradycji i zobaczyć jak wszystko wygląda jak nie od małego? Wcale się nie dziwię, że rodzice nie przychodzą na wesela, na które nie zaproszono ich dzieci. One są częścią (bardzo ważną) rodziny składającej się z małżonków, których chcecie chętnie zapraszać i dzieci właśnie. Skoro więc zapraszamy rodzinę, to trzeba zaprosić ja w całości, a nie wybierać sobie jej członków. To tyle z mojej strony, dziękuję.

Ola

Bzdura. To dzień państwa młodych i to oni decydują, kogo zaprosić. Nie chcą dzieci – nie zapraszają, proste. I to państwo młodzi mają się cieszyć tego dnia, a nie rodzice dzieci, a radość to one może wnoszą – ale swoim rodzicom właśnie, a pannie młodej najwyżej kupę niepotrzebnego stresu.

Karolina Kułakowska
Karolina Kułakowska

Zgadzam się – u jednych dzieci może i wniosą trochę radości, innym zaś będą przeszkadzać – więc czemu para młoda, która ma świętować swój dzień, ma się dodatkowo denerwować?

wpDiscuz