Przyszedłem na świat w wolnym kraju. Nigdy nie dane mi było poznać życia za komuny, nie byłem nigdy w Pewexie, nie kupowałem mięsa na kartki i nie donosiłem na towarzyszy. Nie mam za sobą burzliwej przeszłości i żadnego punktu odniesienia aby jednoznacznie stwierdzić, że „wtedy było lepiej”. Swoje doświadczenie i dobre wychowanie przekazali mi rodzice, wiedzę wyniosłem ze szkoły, jednak nikt nie nauczył mnie patriotyzmu. I dlatego teraz, wyglądając za okno i spoglądając na torowisko tramwajowe, jestem zwyczajnie zawiedziony. Nigdy wcześniej nie czułem się tak rozgoryczony z powodu bycia Polakiem.

.

Ty szczylu! Nic nie wiesz o życiu!

Słyszę to non – stop, kiedy tylko jakaś zgryźliwa starsza pani przyczepi się do mnie w autobusie. Założę się, że te słowa mogą być również zaadresowane do każdego z was, droga młodzieży, kiedy tylko w jakiś sposób postawicie się emerytce, próbując wyrazić swoje zdanie. Chociaż nie – wcale nie musicie się odzywać. Najważniejsze jest to, że jesteście młodzi i nic nie wiecie o życiu.

To wasza wina, że nie urodziliście się czterdzieści lat wcześniej. To wy nie wiecie nic o życiu, bo nie mieliście okazji doświadczyć tych złych i mrocznych czasów. Zostajecie zakneblowani i pozbawieni prawa do głosu ze względu na to, że starszym należy się szacunek. Bo to oni walczyli dawniej za przyszłe pokolenia – aby takim jak ty żyło się lepiej. Chwała im za to, jednak wdzięczność, a wyrażanie własnych opinii to dwie różne rzeczy. Ludzie nie rozumieją argumentów, a podążają za jakimiś chorymi dogmatami, aby tylko poczuć się lepiej i postawić na swoim. Nie rozmawiają, tylko krzyczą. A my jesteśmy bezradni.

.

Tylko głupi krzyczą

Ponieważ myślą, że w ten sposób ich słowa spotkają się z większym odzewem. Poza tym, prości ludzie naprawdę na to lecą. Wystarczy wypracować sobie jakąś renomę (lub dołączyć do partii politycznej), wyjść na stołek, zebrać kilkadziesiąt osób i zacząć głośno krzyczeć:

  • Pieniądze! – Wtedy tłum skanduje na twoją cześć, z nadzieją, że zapewnisz wszystkim godziwe życie.
  • Hańba! Złodzieje! – Część ludzi zgodzi się z tobą i natychmiast odnajdzie w twoich słowach odwołanie do poprzedniego rządu.
  • Hitler jest zły! – Obrzucą cię pomidorami, bo stwierdzą, że jesteś nazistą i ludobójcą.

Wytłumaczcie mi – jaki jest sens rozmawiania o polityce na forum publicznym, kiedy z polityką nie ma się nic wspólnego?

Jadąc ostatnio tramwajem, byłem świadkiem rozmowy dwójki mężczyzn w podeszłym wieku na temat obecnej sytuacji politycznej w naszym kraju. Właściwie ciężko to nazwać jakimś rozsądnym dialogiem – bardziej przypominało to chęć zwrócenia na siebie uwagi wszystkich pasażerów przez jakże merytoryczne wypowiedzi obydwu z oratorów.
– Teraz to jest dobrze, chociaż pewnie po Platformie to im te 4 lata na poprawę nie wystarczo!
– No, niech przede wszystkim tych złodziei do kryminału wsadzo!
– A prezesy bioro po 4 miliony odprawy, to dopiero złodzieje so!
– I zegarki za 20 tysięcy kupujo, a dzieci po ulicy głodne biegajo!

Ta rozmowa stała się prawdziwym źródłem dla powstania tego artykułu. Analizując każde zdanie wypowiadane przez tych panów mogę stwierdzić, że nie wiem, do cholery, czy my przynależymy do jednego gatunku. Nie mam pojęcia w czym leży problem – czy to kwestia wieku, wychowania, a może doświadczenia życiowego?

.

Podzielony naród

Ze względu na to, że każdy z nas jest inny, w społeczeństwie zawsze będą istnieć podziały. Emeryci zagłosują w wyborach na Prawo i Sprawiedliwość, finansiści i bankierzy na Nowoczesną Ryszarda Petru. To normalne. Jeśli tylko ktoś użyje jednego racjonalnego argumentu dlaczego popiera dane ugrupowanie, nie mam żadnych ale.

Najgorsze jest jednak stwierdzenie często padające z ust polityków, będące dla mnie zwyczajnym oksymoronem:
„Dla wszystkich Polaków”.       Serio?

Co łączy Bolka spod monopolowego, codziennie sączącego wódkę i błagającego innych o każdy grosz z Romanem – prezesem wielkiej korporacji, przemieszczającym się po mieście nowiusieńkim Lexusem? Nic. Tę samą więź można zastosować w przypadku zagorzałego homofoba a zadeklarowanego geja oraz innych ludzi.
Czemu mam się interesować głosowaniem na partię, która gwarantuje mi 500 zł na dziecko czy obiecuje wcześniejszą emeryturę, skoro nie doczekałem się jeszcze potomka, a praca ma mi dawać radość, a nie być męczącą koniecznością?

No właśnie, nie mam ku temu żadnych powodów, ale też nie oceniam człowieka przez pryzmat tego, na kogo głosuje. Jeśli wierzy w konkretny program, niech robi co chce.
Nie ma jednak osoby, która zagwarantowałaby wszystko wszystkim. Jeśli mówi, że to zrobi – kłamie w żywe oczy.
Dlatego chcę mieć prezydenta reprezentującego mnie, a nie większość.

.

Głosowanie przeciwko komuś

To jest tajna broń każdego ugrupowania politycznego. Wybić się poprzez zhańbienie wroga i odnalezienie wszystkich jego wad. Opozycji zawsze łatwiej jest wygarnąć błędy przeciwnika niż na pierwszy plan wysunąć swój miażdżący program.

Jak przeczytaliście wyżej, panowie bardziej przeżywali z tego powodu, że inni mają lepiej. To bardzo, ale to bardzo powszechny przejaw zazdrości w społeczeństwie, wynikających głównie z różnic majątkowych. Grono osób głosuje na daną partię tylko ze względu na to, że chcą ucieczki do lepszego świata. Choć ten wcale nie jest zły. Ale nie może być tak, że Kowalski spod trójki zarabia 10 tysięcy, a ja ledwo łączę koniec z końcem. To myślenie nieco socjalistyczne, a wszyscy wiemy do czego może ono doprowadzić.

Ludzie pragną utopii, której nigdy się nie doczekają. Ja tymczasem odpowiadam krótko: jeśli zarabiasz za mało, zazdrościsz innym tego, że żyje im się lepiej, to możesz mieć pretensje tylko do siebie. Ty kierowałeś swoim życiem i miałeś okazję do tego, by teraz być Kowalskim spod trójki.

.

Słuchajmy, co do nas mówią

Politycy używają czasami w swoich wypowiedziach tylu metafor, że najlepsi poeci nie dorastają im do pięt. Niektórzy są doskonałymi mówcami, potrafiącymi zwyczajną intonacją sprawić, że zechcesz go poprzeć.
Zacznie mówić wolno, właściwie o niczym… Spokojnie. Powtórzy jedno słowo, powtórzy je jeszcze raz… Użyje synonimu wyrazu, który poprzednio wykorzystał. Zrobi pauzę… Użyje innego synonimu… Po czym rzuci słowem – kluczem:
Godne życie należy się każdemu z nas!

Ludzie chwycą przynętę, bo przecież oczekują cudów. Ale nie zastanowią się, że dla jednego godne życie może oznaczać dach nad głową i 400 złotych miesięcznie, a dla drugiego czerwone Lamborghini. Nie zrozumieją, że nie ma w tym zdaniu żadnej obiecanki, ale zgodzą się, że chcą naprawdę dobrze żyć. Wszyscy. Bo przecież wyeliminowanie skrajnej biedy i danie zatrudnienia wszystkim bezrobotnym to pryszcz. Ale godne życie należy się każdemu, a kto chce z tym polemizować ten drań i łajdak.

Bardziej interesujące powinno być więc stwierdzenie, jak polityk faktycznie pragnie zapewnić nam godne życie?

Obietnice będą zawsze, więc przestałem się już nimi sugerować. Sam bym obiecywał, gdyby mi proponowali 12 tysięcy miesięcznie. Bo to najłatwiejsza i najszybsza droga do osiągnięcia serca ludu.

.

Czy w takim razie najlepiej wcale nie głosować?

Co to, to nie. Zauważcie, że aktualnie rządzi Prawo i Sprawiedliwość, które w wyborach uzyskało 37% głosów. Do wyborów poszło jednak 50% uprawnionych do głosowania, przez co można stwierdzić, że około 18.5% ludzi opowiedziało się za zmianą. To bardzo mało, ale przecież pozostała połowa, która wolała w tym dniu zostać w domu, nie powinna mieć w tej chwili żadnego prawa do narzekania. To tak jakbym żałował, że nie zdałem jakiegoś egzaminu, a przecież nawet się na nim nie pojawiłem.

Pamiętajcie, że to wy kreujecie polską politykę i dlatego zmiany są konieczne na najniższym szczeblu drabiny społecznej. Bierzcie sobie do serca tylko merytoryczne wypowiedzi i głosujcie zgodnie z własnym sumieniem.

Skomentuj

1 Komentarz do "Esencja polskiej polityki"

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Piotr
Piotr

1. Przytoczeni panowie rozmawiali o prezesach spółek Skarbu Państwa. Tam często ludzie bez kompetencji dostają więcej niż uczciwie mogliby zarobić, więc słusznie oburzają odprawy dla wiceprezesów ds. niczego.

2. Jeśli ktoś nie miałby mieć prawa do narzekania, to raczej głosujący, ponieważ to oni wybierają parlament, a więc powinni też odpowiadać za swój wybór. Jeśli A był ostrzegany przez B, że jeśli wybierze X, to będzie źle, to B nie ma prawa narzekać, że B zrobiło coś złego tylko dlatego, że nie poszedł na wybory?
Absencja to także wybór. Można to interpretować to co najmniej na 2-3 sposoby. Jeśli kogoś nie interesuje polityka, to nie zagłosuje i dobrze. Mechanicy nie pieką chleba, a piekarze nie naprawiają samochodów. Zbyt często ludzie nie mający o niczym pojęcia głosują. Powiem więcej, jeśli ktoś nie interesuje się sprawami państwa, to jego obowiązkiem obywatelskim jest zostać w domu. Oczywiście lepsze jest świadome społeczeństwo, ale to świadome społeczeństwo tworzy frekwencje, a nie sucha statystyka tj. wysoka frekwencja tworzy świadome społeczeństwa. Nie ma co fetyszyzować procentów frekwencji. Inną sprawą może być sytuacja, w której jest lichy wybór. Osobiście to dla mnie słaba wymówka, ale jeśli ktoś nie godzi się na nawet najmniejsze zło to ma do tego prawo i ma prawo krytykować każde zło.

wpDiscuz