Nie ma dobrego wytłumaczenia dlaczego jedni z nas lubią niektóre rzeczy, a inni za nimi nie przepadają. O gustach się nie dyskutuje – ktoś może lubić kolor czerwony, inna osoba – niebieski. Jeden człowiek może być duszą towarzystwa nie wyobrażającą sobie siedzenia w domu, drugi – introwertykiem czującym się najlepiej tylko we własnym towarzystwie.

Personalnie należę do tego drugiego typu ludzi i właściwie dobrze mi z tym. Do ekstrawertyka mi bardzo daleko. Kiedy znajomi próbują wyciągnąć mnie na imprezę w weekend lub co gorsza – (przełyka głośno ślinę) – do klubu, zajmuje to bardzo długo nim zdołam się zdecydować. No dobra, ale tylko na godzinkę.

Spytany o to, czemu wykazuję taką niechęć, odpowiadam, że nie wiem. Tego zwyczajnie nie da się wyjaśnić i chyba każdy człowiek interesujący się bardziej sobą niż światem zewnętrznym, zgodzi się ze mną. Tak już z nami jest.

Dobra, powiedzmy, że jako introwertyk poszedłem na imprezę. Oto kilka pytań, które w niektórych momentach sobie zadaję, oczywiście wyglądając mniej więcej w ten sposób:

16h57yr

.

  1. Jak uniknąć gadki szmatki?
    Introwertycy z reguły nie czują się komfortowo w sytuacji, kiedy musza o czymś porozmawiać. Chodzi tu głównie o krótką rozmowę prowadzoną z kimkolwiek. Gdy dochodzi do zamiany kilku słów z człowiekiem którego po raz pierwszy widzą na oczy, stresują się i irytują. Ciężko jest zacząć jakiś temat, bo niby po co?
    Dlatego kiedy dochodzi do jakiejś większej imprezy, bardzo ciężko im się odnaleźć. Głośna muzyka, ludzie wokół robiący niestworzone rzeczy… Rozmawiający ze sobą!
    Zamiast myślenia o tym, jak zacząć rozmowę czy ją podtrzymać, ich myśli błądzą raczej wokół tego, jak się z niej zgrabnie wywinąć.
    Może by tak po raz ósmy w ciągu godziny pójść do łazienki?
    .
    separator
  2. Czym właściwie jest mała rozmowa?
    Właśnie, nigdy nie potrafiłem tego zrozumieć. Jeśli już z kimś rozmawiam, to tematy naszej dyskusji powinny oscylować wokół jakichś ambitniejszych tematów.
    Jaki jest cel prowadzenia takiej gadki szmatki, która prowadzi donikąd? Co mnie obchodzi to, że ktoś w zeszły piątek opił się do nieprzytomności, a potem do mieszkania przyjechała policja, więc on musiał uciekać przez okno, po piorunochronie?
    .
    separator
  3. Czy wyglądam dziwnie stojąc w rogu?
    Introwertycy czują się komfortowo będąc w odosobnieniu. Dlatego nie powinno nikogo dziwić, że wolą oni zaszyć się w jakimś zaciemnionym kącie, z dala od zgiełku rozmów i innych ludzi. Chociażby siedząc cały czas przy stole i wybierając z miski pełnej czipsów te najbardziej interesujące.
    .
    separator
  4. Mogę usiąść na kanapie?
    Nie wiem czy wy też, introwertycy, borykacie się z wykonaniem tej niesamowicie trudnej czynności przed zajęciem miejsca. Szczególnie na domówce, gdy jesteście zaproszeni przez najlepszego kumpla bo ten podejrzewał, że i tak nie przyjdziecie.
    Czy nie będzie to problemem jeśli usiądę, nie pytając wcześniej o zdanie? Może z grzeczności powinienem spytać?
    Podjęcie tej decyzji to naprawdę ważna rzecz ponieważ zależy od waszego dalszego być albo nie być na przyjęciu. Wybrane miejsce to przecież lokalizacja, gdzie spędzicie następnych kilka godzin.
    .
    separator
  5. Czy powinienem już wyjść?
    Ciężko to przyznać, ale czasami czuję, że jestem na imprezie za długo już od chwili przekroczenia progu. Nie powinno być żadnego problemu z wyjściem, chyba, że przyszedłeś z kimś, a ten ktoś chce jeszcze zostać. Wtedy zaczynają się schody.
    Sądzę, że wielu z nas może uznać, że godzina przebywania na zabawie jest wystarczająca, jednak nie ma uniwersalnej zasady określającej ile powinno się zostać. Dlatego zawsze w ich asortymencie pozostanie kilka awaryjnych sytuacji.
    Zdaje się, że mleko na gazie zostawiłem. Do następnego razu!
    .
    separator
  6. Może alkohol mnie trochę rozluźni?
    Pytanie za milion dolarów. Upić się, czy się nie upić?
    I tak, i nie. Nie ma żadnej dobrej odpowiedzi na pytanie, co powinieneś zrobić. Każda opcja ma swoje wady i zalety, a zależy to tylko od tego jak reagujesz na alkohol.
    Zostajesz trzeźwy – nic się nie zmienia. Utrzymasz swoje myśli w ryzach, jednak nie będziesz się dobrze bawił. Bo po prostu tego nie lubisz.
    Pijesz bardzo dużo – świetnie się bawisz. Możliwe nawet, że stajesz się duszą towarzystwa, legendarnym kapitanem melanżu. Tylko po co to robić, skoro później możesz niczego nie pamiętać?
    .
    separator
  7. Po co tu być, skoro nikogo nie znam?
    Introwertycy mają zwykle bardzo wąskie grono znajomych z którymi utrzymują stały kontakt. Nie licząc siebie, może to być maksymalnie kilka osób, dlatego wielce prawdopodobnym jest, że nie będą na imprezie znali nikogo oprócz tego, przez kogo zostali zaproszeni.
    I tu pojawia się problem, gdyż trudno lubić imprezy, skoro nikogo się nie zna i posiada trudności z zawieraniem nowych znajomości.
    .
    separator
  8. Skoro wyszedłem dzisiaj, będę miał spokój na najbliższy miesiąc, prawda?
    Nie wychodzimy z domu kiedy nie musimy lub nie zostaniemy zmuszeni do opuszczenia upodobanych sobie przez nas czterech ścian. Jeśli znajdujemy się jakimś cudem na imprezie oznacza to, że zwyczajnie była konieczność pojawienia się tam lub zostaliśmy na nią wyciągnięci siłą przez znajomego. Coś na zasadzie spełniania zobowiązania wobec kolegi/koleżanki.
    A skoro przyszło się raz, obowiązek został spełniony i jest się poza wszelkimi podejrzewaniami. Dlatego jednym z powodów, dla których korzystamy z zaproszenia jest to, iż nie będziemy musieli robić tego przez najbliższy czas.
    Posiedzę chwilę i będę miał z głowy.
    .
    separator
  9. Jest coś jeszcze do jedzenia?
    Fakt, że na stole zawsze są jakieś przekąski, niesamowicie pomaga. Jedzenie może niekiedy stać się ucieczką od niekomfortowych dla introwertyków sytuacji.
    .
    separator
  10. Czy za często spoglądam na telefon?
    Kolejną ucieczka od niepożądanych rozmów i pytań może być spoglądanie na telefon. Udawanie, że coś się na nim robi, jest doskonałą alternatywą do zamknięcia się w sobie i odizolowania od świata zewnętrznego.
    O, ktoś usiadł obok. Poudaję, że piszę smsa.
    .
    separator
  11. Czy tak się bawią normalni ludzie?
    Introwertyków częściej bawią inne, niepowiązane z imprezami, czynności. Czytanie, pisanie, oglądanie filmów, gotowanie. Zwyczajnie nie potrzebują towarzystwa innych osób aby dobrze się bawić.
    Nic więc dziwnego, że w chwili zaciągnięcia ich na imprezę, będą się czuli zszokowani widząc mnóstwo ludzi cieszących się ze swojego towarzystwa.
    .
    Ale co kto lubi.

 

  • Karolina Kułakowska

    Ja chyba jestem mieszanką, jednak ze sporą przewagą introwertyzmu. Nieliczna grupa dobrych kumpeli; zakopywanie się we własnym świecie (książki,poezja,blogowanie, muzyka); wewnętrzne rozważania, które tutaj wymieniłeś (usiąść tam,czy tutaj; nie znam tych osób – Jezu, kiedy stąd wyjdę?). Z drugiej strony, gdy mam ochotę, wcale nie trzeba mnie wyciągać gdzieś na siłę, a wręcz odwrotnie. Lubię poznawać nowe osoby, a jednocześnie – co często czuję – nie cierpię ludzi ;).

  • em.

    Wypisz, wymaluj ja.
    Miło, że są też tacy ludzie, ale ja wręcz pragnę się zmienić i walczę ze sobą. Albo przynajmniej próbuję 😀

    (Świetnie się Ciebie czyta! Trafiłam tu dzięki Twojemu dobremu koledze i chyba na troszkę jeszcze zostanę ;))

    • Trzeba walczyć, tym bardziej jeśli Ci to nie odpowiada! 😀
      Czasami jakiekolwiek zmiany w swojej osobowości wymagają wiele poświęcenia, więc to niesamowicie trudna czynność. 🙂

      A mi bardzo miło czytać takie słowa pochwały – dzięki !

  • Cytrynka

    Pokochałam ten wpis. Wyjechałam na studia do Krakowa 5-6 lat temu i dopiero tutaj okazało się jak ciężko jest znaleźć mi znajomych. Do dnia dzisiejszego nie znalazłam nowych „przyjaciół” takich z którymi nie musiałabym „walczyć” aby czuć się komfortowo. Dziwne to wszystko. Czuje że zbudowałam przez te 5-6 lat wokół siebie tak ogromny mur że już właściwie sama nie wiem jak go pokonać.

    • Dziękuję bardzo! Niesamowicie miło mi to czytać! 🙂
      Prawda jest taka, że aby zrozumieć i poprawnie odebrać ten wpis trzeba choćby w małym stopniu doświadczyć tego, co opisuję.
      Wiem, że to niesamowicie trudna czynność i walka z samym sobą, ale czasami warto wziąć się w garść. A jeśli nie, to chociaż być cierpliwym, a na pewno trafi się ktoś, kto to zrozumie. 🙂
      Trzymaj się!