Teoretycznie temat Pizzy Hut powinien być już wyczerpany. Nic dodać, nic ująć – restauracja ma swoją ugruntowaną od lat pozycję, renomę i cieszy się niezwykłą popularnością wśród rzeszy ludzi na całym świecie. W tej chwili chciałbym jednak poruszyć bardzo ciekawą dla mnie alternatywę dla typowej oferty tejże sieci, czyli pizzy. Świetną i bardzo szybką opcją na posiłek jest skorzystanie z menu lunchowego, które zaskakuje w bardzo pozytywny sposób.

 

JAK TO DZIAŁA?

Zwyczajnie. Znajdujesz najbliższy swojego aktualnego miejsca przebywania lokal (w Krakowie są cztery) i siadasz przy którymś z wolnych stolików. Chyba, że nie lubisz jeść w samotności – wtedy zajęcie miejsca przy drugiej osobie jest nawet wskazane! Tylko radzę wcześniej zapytać czy w ogóle jest taka możliwość.

Obsługa zwykle pojawia się w mgnieniu oka, a jeżeli bardzo zależy ci na czasie, wcale nie musisz czekać na podanie karty – wystarczy, że złożysz zamówienie od razu. Dlatego ułatwiam nieco sprawę zamieszczając poniżej tę właśnie kartę menu (Dobra, nie ułatwiam, jest też dostępna na oficjalnej stronie internetowej Pizzy Hut).

Menu lunchowe.
Menu lunchowe.

Następnie czekasz 15 minut, oczywiście z zegarkiem w ręku. Dlaczego? Ponieważ gdyby kelner zaspał albo kucharz miał akurat przerwę na papierosa, w razie gdyby czas oczekiwania na zamówienie przekroczył kwadrans, jedzenie jest za darmo. Nie to, że jestem skąpy, ale kiedy akurat zdarza się możliwość zjedzenia bez ponoszenia żadnych kosztów – dlaczego nie? Szczerze powiedziawszy jednak, wydaje mi się, że to ograniczenie czasowe działa na personel niezwykle motywująco i z reguły nie powinno się zdarzyć jakieś większe opóźnienie. Dlatego te kilka minut można zaczekać – to nawet lepsza opcja niż jedzenie w McDonald’s, który tytułuje się fast foodem, a jednak czekając na bardziej rozbudowane zamówienie, przed kasą można zwyczajnie zapuścić korzenie.

Następnie pałaszujesz to, co zamówiłeś, by finalnie grzecznie wytrzeć buzię, poklepać się po brzuszku w wyrazie zadowolenia i opuścić lokal szczęśliwym, najedzonym i uśmiechniętym.

 

JEDZENIE

Opisywane menu nie jest zbytnio rozbudowane, ale w zupełności wystarcza na sporadyczne wizyty. Do wyboru mamy trzy rodzaje zup; w formie dania głównego możemy wybrać sobie jeden z 14 rodzajów pizzy, 3 typów rolsów, 2 gatunków makaronów oraz baru sałatkowego. Za napój i deser należy dodatkowo dopłacić, choć nie są to jakoś bardzo wygórowane ceny.

zupy
Krem pomidorowy i krem z zielonego groszku.

Na powyższym zdjęciu widzimy dwie z trzech dostępnych w ramach menu zup. Nawet pomimo tych mazideł prezentują się dość przyzwoicie i dokładnie tak też smakują. Są gęste, przyjemnie pachną, zaś smaki nie są przesadzone: chcemy pomidorów – dostajemy pomidory, chcemy groszek – mamy go. Pierwszym daniem zajęła się MU, zaś mnie w udziale przypadło skosztowanie drugiego, zielonego kremu. Nieco ostry, acz nieprzesadnie (mam strasznie wrażliwe kubki smakowe i nawet niewielka pikanterii wzbudza u mnie katar, wobec czego mogę być niewiarygodny), do tego wewnątrz pływał lekko roztopiony kawałek błękitnego lazura. Pech – nie znoszę, aczkolwiek całość wybitnie się komponowała.

O zupę sezonową nawet nie pytałem, a z kolei danie główne dotarło do naszego stolika zaraz po odłożeniu łyżki na blat – także plus dla kelnerów za panowanie nad sytuacją i szybkość obsługi.

 

Rolsy z szynką i farfalle di pollo.
Rolsy z szynką i farfalle di pollo.

Dla mnie – farfalle di pollo, czyli makaronowe kokardki z kurczakiem w nieco rozbudowanej wersji. Podana przed mój nos potrawa była bardzo ciepła, wyjęta wprost z piekarnika. Smak mnie urzekł, szczególnie dlatego, że bardzo lubię brokuły oraz paprykę – które w towarzystwie wspomnianych wyżej składników były zapieczone z serem w wysokiej temperaturze. Spodziewałem się, że danie będzie zwyczajnie suche, ale biorąc pierwszy kęs bardzo się zdziwiłem. Kompozycja była dopasowana doskonale – całość dobrze wyglądała na talerzu i tak też po kilku minutach ułożyła się w żołądku. Żadnych problemów z gastryką!

Dla MU – rolsy, podane z dipem (majonezowo-musztardowym). Ich ilość na talerzu nie porażała, ale smak, zdaje się, wszystko rekompensował. Było to tradycyjne wydanie dania, które w menu Pizzy Hut widnieje już od bardzo długiego czasu, wobec czego nie było żadnego rozczarowania, jak również zachwytu. Ponadto – potrawa ta jest bardzo łatwo odtwarzalna, więc kiedy jej raz spróbujemy, możemy próbować zrobić coś podobnego na własną rękę. Niby zwyczajne ciasto na tortillę połączone z plastrem żółtego sera i szynki, a jednak w całości lekkie, bardzo przyjemne dla podniebienia i ze świetnie komponującymi się smakami.

 

PODSUMOWANIE

Czy warto skorzystać z menu luchowego w Pizzy Hut? Według mnie tak. Co prawda nie możemy spodziewać się tam żadnych cudów i zwykle czasami, co do zjedzenia czegoś, jesteśmy ograniczeni naszym aktualnym miejscem przebywania, jednak sieciówka ta wyszła naprzeciw z doskonałą alternatywą dla wszystkich którym zależy w danej chwili na czasie, a ze względu na smaki i atmosferę zgiełku panującą wokół, nie chcą na siłę ładować się do któregokolwiek z fast foodów. Osobiście polecam, chociażby po to, aby sprawdzić to samemu i na własne oczy przekonać się jak to wygląda w praktyce.

.

PLUSY

  • Jakość i smak potraw
  • Tempo realizacji zamówienia (do 15 minut)
  • Cena (15 zł)

 

MINUSY

  • Za słabo rozbudowane menu
  • Dostępność (jedynie w dni robocze do godziny 15)

.

MOJA OCENA:   4   (4/5)

 

PIZZA HUT

adresGaleria Krakowska, Galeria Kazimierz, Centrum Handlowe M1, Bonarka City Center

facebookPizza Hut Polska

 

Skomentuj

2 komentarzy do "Hut Lunch w Pizza Hut"

avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Gosia
Gosia

sos w rolsach nie śmietanowy a majonezowo-musztardowy 🙂

wpDiscuz